Analityka i audyty
Audyt analityki
i pomiaru
Zanim zaczniesz optymalizować cokolwiek, warto sprawdzić, czy liczby, na których się opierasz, są prawdziwe. W audytach konwersje liczone błędnie znajdujemy częściej niż poprawnie skonfigurowane.
Dlaczego dane potrafią kłamać
Najczęstsze przyczyny są prozaiczne. Kod pomiarowy wklejony dwa razy — w motywie i przez wtyczkę — podwaja liczbę sesji. Ruch własnego zespołu nie jest wykluczony, więc firma sama generuje sobie „zainteresowanie". Konwersja liczy każde wejście na stronę podziękowania, także po odświeżeniu.
Efekt jest taki, że raporty wyglądają dobrze, a sprzedaż stoi. Albo odwrotnie: kampania wygląda słabo, choć realnie działa — bo połowa zamówień nie jest przypisywana do źródła.
Co sprawdzamy
- Poprawność wdrożenia kodu i brak duplikatów
- Zdarzenia i konwersje: co jest liczone i czy niesie wartość
- Wykluczenia: ruch wewnętrzny, boty, środowiska testowe
- Powiązanie z Google Ads i Search Console
- Zgody na pomiar i tryb zgody — czy dane w ogóle mogą być zbierane
- Ścieżki konwersji i przypisanie źródeł ruchu
- Konfiguracja Tag Managera: nieużywane tagi, zdublowane reguły
Zgody na pomiar — temat, który zmienił reguły gry
Od czasu wprowadzenia obowiązkowego trybu zgody część danych po prostu nie jest zbierana, jeśli użytkownik nie zaakceptuje analityki. To nie jest błąd — to stan docelowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy firma tego nie wie i porównuje dzisiejsze liczby ze sprzed dwóch lat.
W audycie sprawdzamy, czy baner zgód jest poprawnie spięty z pomiarem, i pokazujemy, jak czytać dane w nowej rzeczywistości, żeby wnioski nadal miały sens.
Spadek liczby sesji po wdrożeniu banera zgód nie oznacza spadku ruchu. Oznacza, że część ruchu przestała być mierzona. Porównania rok do roku trzeba wtedy robić ostrożnie.
Co dostajesz na koniec
Dokument z listą błędów i poprawną konfiguracją docelową: jakie zdarzenia mają być mierzone, co jest konwersją, a co nie, i jak czytać raporty. Do tego wdrożenie poprawek, jeśli tego potrzebujesz.
Od tego momentu każda kolejna decyzja — o budżecie kampanii, o zmianie na stronie, o rezygnacji z kanału — opiera się na danych, którym można ufać.
Co w ogóle warto mierzyć
Najczęstszy błąd to mierzenie wszystkiego. Konto z siedemdziesięcioma zdarzeniami wygląda profesjonalnie i nie da się z niego wyciągnąć żadnego wniosku, bo nikt nie wie, które z nich jest ważne.
Dobra konfiguracja ma kilka zdarzeń kluczowych — takich, które odpowiadają realnym krokom w drodze do sprzedaży — i resztę traktuje jako kontekst. Dla firmy usługowej będzie to telefon, wysłany formularz i kliknięcie w adres e-mail. Dla sklepu: dodanie do koszyka, rozpoczęcie checkoutu i zakup z wartością zamówienia.
- Zdarzenia kluczowe: maksymalnie kilka, powiązane z pieniędzmi
- Wartość transakcji przekazywana razem z konwersją
- Rozdzielenie mikrokonwersji od realnej sprzedaży
- Spójne nazewnictwo, żeby raporty dało się czytać po roku
Telefony: konwersja, o której wszyscy zapominają
W firmach usługowych większość zapytań przychodzi telefonicznie, a prawie nikt tego nie mierzy. Efekt jest taki, że kampania wygląda na nieopłacalną, bo w raporcie widać trzy formularze, podczas gdy w tym samym czasie zadzwoniło dwadzieścia osób.
Podstawowy pomiar jest prosty: kliknięcie w numer telefonu na stronie mobilnej liczone jako zdarzenie. Bardziej precyzyjny wymaga numerów dynamicznych, ale nawet ta pierwsza wersja zmienia obraz kampanii nie do poznania.
Ile kosztuje audyt i co dostajesz
Audyt samego pomiaru to zwykle kilkaset złotych i kilka dni pracy. Jeśli trzeba wdrożyć poprawną konfigurację od nowa — łącznie z Tag Managerem, zdarzeniami e-commerce i trybem zgody — wyceniamy to osobno, bo zakres zależy od tego, ile już istnieje.
Na koniec dostajesz dokument, który opisuje, co jest mierzone, jak to czytać i czego nie należy porównywać z danymi sprzed zmiany. Ten ostatni punkt ratuje sporo niepotrzebnych dyskusji.
Przypisanie źródeł: dlaczego liczby się nie zgadzają
Klasyczna sytuacja: Google Ads pokazuje czterdzieści konwersji, Analytics dwadzieścia pięć, a w systemie sklepu jest trzydzieści zamówień. Żadna z tych liczb nie jest fałszywa — po prostu każda mierzy coś innego i w innym oknie czasu.
Google Ads przypisuje konwersję do dnia kliknięcia, Analytics do dnia zakupu. Do tego dochodzą różne modele atrybucji i różne okna konwersji. W audycie wyjaśniamy te różnice na Twoich danych, żeby przestały być powodem do sporów i zaczęły być narzędziem.
Osobno sprawdzamy ścieżki wielokanałowe. Zdarza się, że kanał uznawany za nierentowny zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, gdy policzyć wizyty wspomagające, a nie wyłącznie ostatnie kliknięcie przed zakupem.
Raport, do którego naprawdę się zagląda
Domyślne raporty w Analytics są ogólne, bo muszą pasować do każdej firmy. W audycie proponujemy zestaw kilku widoków dopasowanych do tego, co realnie decyduje w Twoim biznesie — zwykle mieści się to na jednej stronie.
Dla firmy usługowej będzie to: liczba zapytań z podziałem na źródła, koszt pozyskania zapytania i najczęstsze ścieżki przed kontaktem. Dla sklepu: lejek zakupowy, wartość zamówienia według kanału i produkty najczęściej porzucane w koszyku.
Do tego jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć: kto ma dostęp do danych i kto faktycznie do nich zagląda. Raport, którego nikt nie otwiera, nie jest raportem — jest kosztem.
- Kilka widoków zamiast kilkunastu domyślnych raportów
- Automatyczne wysyłanie podsumowania na skrzynkę
- Alerty przy nagłym spadku ruchu albo konwersji
- Jasny podział: kto ogląda, kto zmienia konfigurację
Kto ma to czytać
Konfiguracja pomiaru jest środkiem, nie celem. Na koniec ktoś musi raz w tygodniu albo raz w miesiącu spojrzeć na liczby i podjąć decyzję. Jeśli nie ma takiej osoby, najlepiej ustawiona analityka będzie tylko kosztem.
Dlatego przy audycie ustalamy, kto ogląda raporty i w jakim rytmie. Dla mniejszych firm zwykle wystarczy jedno podsumowanie miesięczne wysyłane automatycznie na skrzynkę — z trzema liczbami, które faktycznie mają znaczenie.
Współpraca
Jak to wygląda krok po kroku
Dostęp do narzędzi
Analytics, Tag Manager, Search Console i konta reklamowe — poziom odczytu wystarczy.
Weryfikacja pomiaru
Testujemy zdarzenia na żywo, składając zamówienia i wysyłając formularze.
Raport i konfiguracja
Lista błędów, docelowa konfiguracja i — jeśli chcesz — wdrożenie poprawek.
Pytania
Zanim zapytasz
Samo posiadanie konta niczego nie gwarantuje. Kluczowe jest to, jakie zdarzenia są liczone i czy niosą wartość transakcji.
Tak. W sklepach sprawdzamy dodatkowo pomiar e-commerce: koszyk, checkout, wartość zamówienia i przypisanie źródeł.
Możemy zrobić jedno i drugie. Sam raport wystarczy, jeśli masz kogoś, kto go wdroży.
Sprawdzamy warstwę techniczną: czy baner zgód faktycznie steruje pomiarem, czy dane nie są zbierane przed wyrażeniem zgody i czy nie przekazujecie identyfikatorów użytkowników tam, gdzie nie powinny trafiać. Ocena prawna dokumentów to już zadanie dla prawnika — wskazujemy tylko miejsca, o które warto zapytać.
Przy stronie firmowej zwykle jeden–dwa dni robocze. Przy sklepie z pełnym pomiarem e-commerce i trybem zgody — od trzech do pięciu, bo każde zdarzenie trzeba przetestować na realnym zamówieniu.
Powiązane usługi
Co jeszcze może się przydać
Twoje miasto
Audyt analityki w Twoim mieście
Dla każdego z tych miast mamy osobną stronę z lokalnym rynkiem, cenami i przykładami — a nie ten sam tekst z podmienioną nazwą.
Sprawdźmy, czy Twoje liczby są prawdziwe
Udostępnij dostęp do odczytu w Analytics. Wstępną ocenę odeślemy w kilka dni.