E-commerce

Sklep ma ruch, a nie sprzedaje — gdzie szukać przyczyny

Gdy sklep ma odwiedziny, a zamówień jest mało, problem prawie nigdy nie leży w jednej wielkiej rzeczy. Leży w sześciu małych, z których każda odsiewa część kupujących — a razem odbierają większość sprzedaży.

Hubert KiciaCyfrowa Pomoc · Lublin 16 min czytania
Pusty wózek sklepowy

Zacznij od policzenia, gdzie dokładnie tracisz

Zanim cokolwiek zmienicie, warto ustalić, na którym etapie znikają ludzie. Ścieżka ma cztery punkty: wejście na stronę, wejście na kartę produktu, dodanie do koszyka, złożenie zamówienia.

Typowy rozkład w sklepie, który działa poprawnie: z odwiedzających kilkanaście procent trafia na kartę produktu, z nich kilka procent dodaje do koszyka, a z tych mniej więcej połowa kończy zamówienie. Odchylenia od tego wzorca wskazują, gdzie szukać.

Jeśli tracicie między wejściem a kartą produktu, problem jest w nawigacji i listingu. Jeśli między koszykiem a zamówieniem — w dostawie, płatnościach albo formularzu. To dwa zupełnie różne zestawy napraw.

Objaw i prawdopodobna przyczyna: szybka diagnoza

Liczby ze ścieżki zakupowej warto zestawić z tym, co widać na co dzień: w telefonach, wiadomościach i zamówieniach. Poniższa tabela łączy najczęstsze objawy z miejscami, w których zwykle kryje się przyczyna.

ObjawGdzie szukać przyczynyPierwszy krok
Dużo wejść, mało wyświetleń kart produktównawigacja, kategorie, listingprzejść drogę od strony głównej do trzech popularnych produktów
Dużo koszyków, mało zamówieńdostawa, płatności, formularzzłożyć testowe zamówienie i sprawdzić, kiedy pojawia się koszt dostawy
Zamówienia prawie tylko z komputerakoszyk na telefonieprzejść zakup na telefonie przy słabszym łączu
Sprzedaż tylko z jednego źródła ruchukierowanie kampaniiporównać odsetek zamówień w podziale na źródła
Częste anulowania zamówieństany magazynowe, terminy, płatnościspisać powody anulowań z ostatnich tygodni
Wiele telefonów z tym samym pytaniemkarta produktudopisać odpowiedź do opisu i sprawdzić, czy pytania wracają

Tabela nie zastąpi analizy, ale pozwala zacząć od właściwego miejsca. Częstym błędem jest przebudowa strony głównej w sklepie, w którym klienci giną dopiero w koszyku. Jeśli potrzebujecie pomocy przy takiej diagnozie, zobacz optymalizację konwersji w Lublinie.

Czy dane o sklepie mówią prawdę

Zanim zacznie się szukać przyczyn niskiej sprzedaży, warto sprawdzić, czy liczby, na których się pracuje, są prawdziwe. Zaskakująco często problem leży w pomiarze, a nie w sklepie.

Typowe błędy to transakcje liczone podwójnie, brak zdarzeń dodania do koszyka, ruch z własnych testów i pracowników w statystykach oraz zamówienia opłacane przelewem tradycyjnym, które w ogóle nie trafiają do analityki.

Prosty test: porównajcie liczbę zamówień w panelu sklepu z liczbą transakcji w analityce za ostatni miesiąc. Jeśli różnica przekracza kilka procent, najpierw trzeba naprawić pomiar. Więcej o tym w artykule o analityce, której nie można ufać.

Koszyk i zamówienie: tu ginie najwięcej

Największy odsetek porzuceń następuje na etapie dostawy i płatności. Przyczyny są znane i prawie zawsze te same, a wszystkie da się usunąć bez przebudowy sklepu.

  • Koszt dostawy pokazany dopiero na ostatnim kroku
  • Wymuszona rejestracja przed złożeniem zamówienia
  • Brak popularnej metody płatności — zwłaszcza szybkich przelewów
  • Formularz z polami, których nikt nie potrzebuje
  • Brak wyboru punktu odbioru na mapie
  • Komunikat błędu czyszczący wpisane dane

Pierwsza pozycja z tej listy jest najkosztowniejsza. Klient, który przeszedł przez cały koszyk i dopiero na końcu zobaczył koszt dostawy wyższy, niż zakładał, nie tylko rezygnuje — rzadko wraca. Koszt dostawy powinien być widoczny już na karcie produktu.

Cena i porównywanie ofert

Klient sklepu internetowego porównuje ceny w kilka sekund. Jeśli ten sam produkt jest wyraźnie tańszy gdzie indziej, a sklep nie daje powodu, żeby zapłacić więcej, sprzedaż będzie niska niezależnie od jakości strony.

Nie zawsze trzeba obniżać cenę. Powodem do zakupu bywa szybsza wysyłka, darmowy zwrot, doradztwo, komplet z akcesoriami albo możliwość odbioru osobistego. Ważne, żeby ta wartość była widoczna na karcie produktu, a nie ukryta w regulaminie.

Warto regularnie sprawdzać ceny najważniejszych produktów u konkurencji i na platformach sprzedażowych. Sklep, który nie wie, jak wypada na ich tle, podejmuje decyzje cenowe na ślepo.

Dostawa: próg darmowej wysyłki i terminy

Próg darmowej dostawy działa jak cel: klient dokłada produkt, żeby go przekroczyć. Działa jednak tylko wtedy, gdy jest ustawiony rozsądnie — nieco powyżej średniej wartości koszyka, a nie dwa razy wyżej.

Komunikat w koszyku w rodzaju „brakuje Ci jeszcze 23 zł do darmowej dostawy” zwiększa wartość zamówień bez obniżania cen. Warto połączyć go z podpowiedzią produktów w odpowiedniej cenie.

Równie ważny jest termin. Klient chce wiedzieć, kiedy dostanie paczkę, zanim złoży zamówienie. Informacja „zamów do 14:00, wyślemy dziś” jest konkretem, który pomaga podjąć decyzję — zwłaszcza przed świętami i ważnymi datami.

Karta produktu: czy odpowiada na pytania kupującego

Karta produktu skopiowana od producenta odpowiada na pytania, które zadał producent, a nie Wasz klient. Brakuje w niej zwykle tego, co decyduje: zastosowania, porównania z alternatywą i informacji, czy to na pewno pasuje.

Drugą rzeczą jest dostępność i termin. Klient chce wiedzieć, czy towar jest na stanie i kiedy dojdzie — nie „wysyłka 24 h", tylko konkretnie: zamów do godziny piętnastej, dostawa w czwartek.

Trzecią są zdjęcia. Jedno zdjęcie na białym tle to za mało przy większości asortymentu. Zdjęcie w skali, w użyciu, detal wykonania — każde z nich odpowiada na inne pytanie i zmniejsza liczbę zwrotów.

Stany magazynowe: produkt, którego nie ma

Niewiele rzeczy zniechęca tak skutecznie jak zamówienie przyjęte przez sklep i anulowane następnego dnia, bo towaru jednak nie ma. Klient traci czas, czeka na zwrot pieniędzy i zapamiętuje sklep jako niewiarygodny.

Przyczyną jest zwykle brak połączenia sklepu z programem magazynowym. Stany aktualizowane ręcznie raz w tygodniu nie nadążają za sprzedażą prowadzoną jednocześnie na miejscu i w internecie. Dotyczy to zwłaszcza firm sprzedających z jednego magazynu w kilku kanałach — na przykład hurtowni z Kraśnika czy sklepu ogrodniczego spod Lubartowa, które obsługują klientów przy ladzie i online.

  • Stany synchronizowane automatycznie, a nie przepisywane ręcznie
  • Produkty niedostępne oznaczone wyraźnie, z informacją o przewidywanej dostawie
  • Możliwość zapisania się na powiadomienie o powrocie produktu
  • Podpowiedź zamienników na karcie produktu, którego chwilowo brakuje

Jak połączyć sklep z programem, z którego korzysta firma, opisujemy w artykule o integracji sklepu z systemem magazynowym.

Kategorie i filtry: zanim klient trafi na kartę

Część klientów nigdy nie dociera do karty produktu, bo gubi się wcześniej. Kategorie nazwane językiem producenta, zbyt ogólne podziały i brak filtrów po parametrach, które naprawdę się liczą, sprawiają, że przeglądanie oferty jest męczące.

Dobra kategoria ma krótki opis, filtry dopasowane do rodzaju produktów i sensowne domyślne sortowanie. Przy odzieży liczy się rozmiar i kolor, przy częściach — model urządzenia, przy materiałach budowlanych — wymiar i ilość w opakowaniu.

Warto sprawdzić też, co klient widzi po wybraniu filtrów, dla których nie ma produktów. Pusta strona bez podpowiedzi to jedno z miejsc, w których sklep traci klienta, który był gotowy kupić.

Klientka waha się przed zakupem w sklepie internetowym
Klientka waha się przed zakupem w sklepie internetowym

Zdjęcia produktów, które sprzedają

W sklepie internetowym zdjęcie zastępuje dotknięcie produktu. Jedno ujęcie na białym tle rzadko wystarcza, żeby klient był pewny, co kupuje.

  • Kilka ujęć z różnych stron i zbliżenie na detale wykonania
  • Produkt w użyciu albo w otoczeniu, które pokazuje skalę
  • Zdjęcia wszystkich wariantów kolorystycznych, a nie tylko jednego
  • Możliwość powiększenia na telefonie bez utraty jakości
  • Spójne tło i światło w całym katalogu

Lepsze zdjęcia zmniejszają też liczbę zwrotów. Klient, który dokładnie widział produkt, rzadziej odsyła go z powodu „wygląda inaczej niż na zdjęciu”.

Zaufanie: dlaczego ludzie nie kończą zakupu

Poza wygodą liczy się ryzyko odczuwane przez kupującego. W nieznanym sklepie zapłacenie z góry to akt zaufania, a niewiele rzeczy go buduje szybciej niż konkret.

Działają rzeczy proste: pełne dane firmy z adresem i numerem identyfikacyjnym, widoczny numer telefonu, jasno opisane zasady zwrotu i reklamacji, opinie z możliwością weryfikacji, informacja o czasie realizacji podana wprost.

Widoczna informacja o darmowym zwrocie potrafi podnieść sprzedaż bardziej niż obniżka ceny — bo usuwa ryzyko zamiast dokładać zachętę. Przy droższym asortymencie to zwykle najskuteczniejsza pojedyncza zmiana.

Wiadomości po zamówieniu: potwierdzenie, wysyłka, spam

Sprzedaż nie kończy się w chwili kliknięcia przycisku zamówienia. Klient, który nie dostał potwierdzenia albo znalazł je w folderze ze spamem, zaczyna się niepokoić, dzwoni do sklepu, a przy następnych zakupach wybiera sklep, w którym wszystko przebiegło spokojnie.

  • Potwierdzenie zamówienia z listą produktów, kwotą i sposobem dostawy
  • Informacja o wysyłce z numerem przesyłki i odnośnikiem do śledzenia
  • Dane kontaktowe i godziny, w których ktoś odpowiada
  • Wiadomości wysyłane z adresu w domenie sklepu, a nie z prywatnej skrzynki
  • Poprawnie skonfigurowana poczta domenowa, żeby wiadomości nie trafiały do spamu

Raz na kwartał warto złożyć testowe zamówienie na kilka różnych skrzynek pocztowych i sprawdzić, gdzie trafiają wiadomości. To prosty test, który często wyjaśnia, skąd biorą się telefony z pytaniem, czy zamówienie w ogóle dotarło.

Opinie o produktach i o sklepie

Opinie działają na dwóch poziomach. Opinie o sklepie odpowiadają na pytanie, czy można mu zaufać. Opinie o produkcie — czy to na pewno ten produkt, którego klient potrzebuje.

Sklep bez opinii o produktach nie musi czekać latami. Pomaga prośba o ocenę wysłana kilka dni po dostawie, z bezpośrednim odnośnikiem do formularza. Zebrane opinie warto pokazywać przy produkcie, a nie tylko w osobnej zakładce.

Krytycznych opinii nie należy ukrywać. Rzeczowa odpowiedź sklepu pod negatywną oceną często przekonuje kolejnych klientów bardziej niż kilka pozytywnych opinii bez odpowiedzi.

Wyszukiwarka wewnętrzna: niedoceniane źródło strat

Osoby korzystające z wyszukiwarki w sklepie kupują znacznie częściej niż przeglądający kategorie — wiedzą, czego chcą. Jeśli wyszukiwarka nie znajduje, tracicie najlepszych klientów.

Warto sprawdzić raport zapytań wewnętrznych: czego ludzie szukali i co dostali. Zwykle wychodzą dwie rzeczy: produkty, których nie macie (a warto rozważyć), i produkty, które macie, ale opisane innym słowem niż to, którego używa klient.

Ta druga grupa to najtańsza możliwa poprawa sprzedaży. Dopisanie synonimów, potocznych nazw i symboli do opisów zajmuje kilka godzin i działa od razu.

Wersja mobilna: osobna ścieżka, osobne problemy

Większość ruchu w sklepach jest mobilna, a znaczna część zamówień nadal składana z komputera. Ta rozbieżność to zwykle nie preferencja klientów, tylko sygnał, że koszyk na telefonie jest niewygodny.

Typowe problemy: przycisk zamówienia poniżej zgód, których nie widać; pole e-mail wywołujące zwykłą klawiaturę zamiast tej z małpą; tabela rozmiarów wymagająca przewijania w poziomie; kod rabatowy zajmujący pół ekranu i sugerujący, że gdzieś jest tańszy.

Sprawdzenie kosztuje kwadrans: złóżcie zamówienie na telefonie, przy wolniejszym łączu. Wszystko, co Was w tej drodze zirytuje, zirytuje też klienta — z tą różnicą, że on ma alternatywę.

Porzucone koszyki: przypomnienie, które działa

Część klientów porzuca koszyk nie dlatego, że zrezygnowała, ale dlatego, że coś im przerwało. Przypomnienie wysłane po kilku godzinach pozwala odzyskać część tych zamówień.

Najlepiej działa krótka wiadomość z produktami z koszyka, zdjęciami i jednym przyciskiem powrotu. Rabat w pierwszym przypomnieniu uczy klientów porzucania koszyków — lepiej zostawić go na drugą wiadomość albo w ogóle z niego zrezygnować.

Warunkiem jest zgoda na kontakt i adres e-mail zebrany na wczesnym etapie zamówienia. Sklep, który pyta o adres dopiero na końcu formularza, nie ma do kogo wysłać przypomnienia.

Szybkość: listing, filtry i koszyk

W sklepie najważniejsza jest szybkość tych miejsc, w których klient wybiera i kupuje. Strona główna wczytująca się w sekundę nie pomoże, jeśli filtr w kategorii przelicza się pięć sekund, a koszyk zawiesza się przy zmianie ilości.

Najczęstsze przyczyny to ciężkie zdjęcia na listingach, nadmiar wtyczek i skryptów, niezoptymalizowana baza danych przy dużym katalogu oraz hosting dobrany do strony firmowej, a nie do sklepu.

Szczegóły opisujemy w artykułach o Core Web Vitals i o wyborze hostingu.

A może problem jest w ruchu, nie w sklepie

Zanim zaczniecie przebudowywać sklep, warto sprawdzić, skąd pochodzą odwiedziny. Ruch z kampanii kierowanych zbyt szeroko, ruch z zapytań informacyjnych albo ruch z zagranicy przy sklepie wysyłającym tylko krajowo — żaden z nich nie kupi.

Praktyczny wskaźnik: porównajcie odsetek zamówień w podziale na źródła. Jeśli ruch bezpośredni i z wyszukiwarki kupuje normalnie, a kampanie nie kupują wcale, problem jest w kampaniach, nie w sklepie.

To rozróżnienie oszczędza czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo przebudowa sklepu jest znacznie droższa niż poprawienie kierowania kampanii — zobacz audyt Google Ads.

Paczki przygotowane do zwrotu
Paczki przygotowane do zwrotu

Klienci powracający: sprzedaż, za którą nie płaci się drugi raz

Sklepy, które szukają przyczyn niskiej sprzedaży, patrzą zwykle na nowych klientów. Tymczasem drugie i kolejne zamówienie od kogoś, kto już raz kupił, nie wymaga ponownego płacenia za kliknięcie w reklamę.

Jeśli prawie nikt nie wraca, warto sprawdzić, co działo się po pierwszym zakupie: czy paczka dotarła na czas, czy produkt odpowiadał opisowi i czy sklep dał klientowi jakikolwiek powód, żeby o nim pamiętać.

  • Prośba o opinię kilka dni po dostawie zamiast rabatu przy każdej okazji
  • Przypomnienie przy produktach, które się zużywają i kupuje ponownie
  • Newsletter z nowościami i poradami, a nie wyłącznie z promocjami
  • Łatwe ponowienie poprzedniego zamówienia dla klientów, którzy założyli konto

W sklepach z regionu, na przykład z Chełma czy Białej Podlaskiej, stali klienci często łączą zakupy internetowe z odbiorem osobistym i poleceniami wśród znajomych. Jak utrzymywać z nimi kontakt bez nachalności, opisujemy w artykule o newsletterze w małej firmie.

Obsługa: telefon, wiadomości i czas odpowiedzi

Przy droższych produktach wielu klientów chce przed zakupem zadać pytanie. Jeśli odpowiedź przychodzi po dwóch dniach, zamówienie trafia do konkurencji, która odpowiedziała szybciej.

Widoczny numer telefonu z godzinami, w których ktoś odbiera, i szybka odpowiedź na wiadomości są często skuteczniejsze niż kolejna promocja. Klient, który porozmawiał z kimś ze sklepu, rzadziej rezygnuje i rzadziej zwraca towar.

Warto też zebrać pytania, które powtarzają się najczęściej, i dopisać odpowiedzi do kart produktów. Każda taka odpowiedź to jedno pytanie mniej i jeden powód mniej, żeby odłożyć zakup.

Sklep z regionu: odbiór osobisty i lokalne zaufanie

Sklepy z Lublina, Puław czy Zamościa mają przewagę, której nie mają sklepy anonimowe: mogą pokazać, że są prawdziwą firmą z konkretnego miejsca. Adres, zdjęcie punktu odbioru i możliwość odbioru osobistego budują zaufanie klientów z regionu.

Dla wielu klientów z województwa odbiór osobisty jest zaletą samą w sobie: brak kosztu wysyłki, możliwość obejrzenia towaru i szybka wymiana. Warto go wyraźnie pokazywać w koszyku i w kampaniach kierowanych na okolicę.

Sklepom z regionu pomagamy zarówno w budowie, jak i w diagnozie sprzedaży — zobacz audyt sklepu internetowego w Lublinie i sklepy internetowe w Lublinie.

Sezon i kalendarz sprzedaży

Część sklepów ocenia sprzedaż, nie biorąc pod uwagę sezonu. Spadek zamówień w lutym w sklepie z artykułami ogrodowymi nie oznacza problemu ze stroną, a wzrost w grudniu w sklepie z prezentami nie oznacza, że wszystko działa dobrze.

Warto porównywać wyniki z tym samym okresem w poprzednim roku i przygotowywać sklep do sezonu z wyprzedzeniem: sprawdzić koszyk i płatności, uzupełnić stany, przygotować kategorie sezonowe i kampanie.

Najdroższe są problemy techniczne w szczycie sezonu. Sklep, który przestaje działać w tygodniu przed świętami, traci sprzedaż, której nie odrobi przez resztę roku.

Od czego zacząć

Kolejność wynika ze stosunku efektu do nakładu. Poniżej lista, która sprawdza się w większości sklepów — pierwsze cztery pozycje da się zrobić w tydzień.

ZmianaNakładTypowy efekt
Koszt dostawy widoczny na karcie produktugodzinywysoki
Zakupy bez zakładania kontagodzinywysoki
Dodanie brakującej metody płatnościgodzinyśredni
Synonimy w wyszukiwarce wewnętrznejgodzinyśredni
Opisy kategorii i produktówtygodniewysoki, ale wolniejszy
Przebudowa koszyka na telefonieprojektwysoki

Jak sprawdzić, czy zmiana zadziałała

Zmiana wprowadzona i niezmierzona to zgadywanie. Minimalne podejście: zapiszcie wartość wskaźnika przed zmianą, wprowadźcie jedną rzecz naraz i porównajcie po dwóch–czterech tygodniach.

Ważne, żeby porównywać porównywalne okresy. Sklep porównany „przed i po" w okresie, w którym wypadła promocja albo sezon, poda wynik całkowicie mylący.

Przy większym ruchu warto testować dwie wersje równolegle. Przy mniejszym nie ma to sensu statystycznego — lepiej wprowadzać zmiany pojedynczo i patrzeć na trend przez dłuższy okres.

Co robić, gdy poprawki nie pomogły

Zdarza się, że sklep przeszedł wszystkie poprawki z tej listy, a sprzedaż nie drgnęła. Wtedy przyczyna zwykle nie leży w sklepie, tylko w tym, kto na niego trafia albo z czym konkurujecie.

Pierwsza możliwość: ruch jest niedopasowany. Kampanie kierowane zbyt szeroko, zapytania informacyjne zamiast zakupowych, odwiedziny spoza obszaru wysyłki. To sprawdza się porównaniem odsetka zamówień w podziale na źródła.

Druga: oferta nie broni się na tle konkurencji. Cena, dostępność albo czas dostawy odbiegają na tyle, że żadna zmiana na stronie tego nie nadrobi. To trudniejszy wniosek, ale uczciwszy niż kolejna runda poprawek.

Zwroty jako sygnał, co poprawić

Zwroty to nie tylko koszt, ale też źródło informacji. Jeśli jeden produkt wraca wyraźnie częściej niż inne, przyczyną jest zwykle opis, zdjęcia albo tabela rozmiarów, a nie klienci.

Warto zbierać powody zwrotów w prostej formie — kilka opcji do wyboru i miejsce na komentarz — i przeglądać je raz w miesiącu. Po kilku miesiącach wychodzą wzorce, które pozwalają poprawić karty produktów.

Mniej zwrotów to nie tylko niższe koszty. To także lepsze opinie i klienci, którzy wracają, bo dostali dokładnie to, czego się spodziewali.

Test w kwadrans, który warto zrobić dziś

Zanim zamówicie audyt albo przebudowę, warto przejść własny sklep tak, jak zrobi to klient. To kwadrans i zwykle wystarcza, żeby znaleźć dwa–trzy konkretne problemy.

  • Znajdź trzy produkty przez wyszukiwarkę sklepu — nazwą potoczną i z literówką
  • Sprawdź, czy koszt dostawy widać już na karcie produktu
  • Złóż zamówienie na telefonie, przy wyłączonej sieci bezprzewodowej
  • Spróbuj kupić bez zakładania konta
  • Sprawdź, czy mail z potwierdzeniem doszedł i jak wygląda

Wszystko, co Was w tej drodze zirytuje, zirytuje też klienta — z tą różnicą, że on ma alternatywę oddaloną o jedno kliknięcie.

Najczęstsze pytania

W sklepach detalicznych typowo między jednym a trzema procentami odwiedzin, w niszowych bywa wyżej. Ważniejszy od porównania z branżą jest własny trend i to, na którym etapie tracicie najwięcej.

Tylko jeśli ktoś rzeczywiście będzie odpisywał w minutę. Czat z odpowiedzią po dwóch dniach szkodzi bardziej niż jego brak, bo obiecuje coś, czego nie dotrzymuje.

Podnoszą liczbę zapisów do newslettera i jednocześnie obniżają liczbę zamówień, bo zasłaniają produkt w momencie decyzji. Jeśli już, to z opóźnieniem i nie na karcie produktu.

Zwykle od kilku tysięcy złotych, zależnie od wielkości katalogu i liczby integracji. Zwraca się szybko, jeśli sklep ma ruch — bo poprawki dotyczą wtedy istniejącej sprzedaży.

Od czterech rzeczy: koszt dostawy widoczny wcześnie, zakupy bez konta, komplet metod płatności i przejście całej ścieżki na telefonie. To zwykle tydzień pracy i największa część możliwej poprawy.

Zwykle pomaga, ale najlepiej działa jako próg nieco powyżej średniej wartości koszyka. Wtedy zwiększa wartość zamówień, zamiast tylko obniżać marżę.

Tak. Ustawia się je raz, a działają przy każdym porzuconym koszyku. Warunkiem jest zgoda na kontakt i adres e-mail zebrany na wczesnym etapie zamówienia.

Porównując liczbę zamówień w panelu sklepu z liczbą transakcji w analityce za ten sam okres. Duża różnica oznacza, że najpierw trzeba naprawić pomiar.

Najczęściej dlatego, że wiadomość z potwierdzeniem nie przyszła albo trafiła do spamu. Warto złożyć testowe zamówienie na kilka różnych skrzynek i sprawdzić konfigurację poczty w domenie sklepu.

Nie ukrywać ich bez potrzeby, tylko wyraźnie oznaczyć brak, podać przewidywany termin dostawy i podpowiedzieć zamienniki. Najważniejsze, żeby sklep nie przyjmował zamówień na towar, którego nie może wysłać.

Udostępnij artykuł

Sprawdzimy, gdzie Wasz sklep traci zamówienia

Podaj adres sklepu — przejdziemy pełną ścieżkę zakupową i odeślemy listę miejsc, w których klienci najczęściej rezygnują.

Wszystkie miasta i usługi (851 stron) →
Bezpłatna wycena