Strony WWW

Optymalizacja konwersji — więcej zapytań z tego samego ruchu

Podwojenie ruchu kosztuje zwykle dwa razy więcej. Podwojenie odsetka osób, które wysyłają zapytanie, kosztuje kilka dni pracy — a daje ten sam efekt. Dlatego warto zacząć od tej drugiej strony.

Jakub CzernicCyfrowa Pomoc · Lublin 17 min czytania
Szkice układu strony na papierze

Najpierw policz, gdzie tracisz

Zanim cokolwiek zmienicie, warto ustalić punkt wyjścia. Podstawowa liczba to odsetek odwiedzin kończących się zapytaniem. W usługach typowo mieści się między jednym a pięcioma procentami; poniżej jednego zwykle coś jest nie tak.

Druga rzecz to rozbicie tej liczby na podstrony. Zwykle okazuje się, że jedna podstrona usługowa konwertuje pięć razy lepiej niż pozostałe — i wtedy pytanie brzmi, co ona robi inaczej.

Trzecia to rozbicie na urządzenia. Rozbieżność między komputerem a telefonem jest najczęstszym sygnałem, że problem leży w wersji mobilnej, a nie w treści.

Co liczyć jako zapytanie, żeby liczby miały sens

Odsetek zapytań jest wiarygodny tylko wtedy, gdy wiadomo, co dokładnie zostało policzone. W wielu firmach statystyki pokazują wysłane formularze, ale pomijają telefony, wiadomości e-mail i rozmowy zaczęte na czacie — a to one bywają głównym źródłem klientów.

Dobrze jest spisać wszystkie drogi kontaktu i przy każdej zdecydować, jak ją mierzyć. Kliknięcie w numer telefonu na komórce da się zliczyć automatycznie, numer wybrany ręcznie z wizytówki już nie, więc tu pomaga pytanie zadane klientowi przy pierwszej rozmowie.

  • Wysłanie formularza liczone raz, po potwierdzeniu, a nie przy każdym odświeżeniu strony z podziękowaniem
  • Kliknięcie w numer telefonu i w adres e-mail jako osobne zdarzenia
  • Wiadomości z mediów społecznościowych i czatu zapisywane ręcznie raz w tygodniu
  • Telefony z pytaniem „skąd Pan o nas wie” notowane w prostym arkuszu
  • Zapytania testowe i spam odfiltrowane przed liczeniem odsetka

Najczęstszy błąd, jaki spotykamy, to podwójne liczenie: to samo zdarzenie mierzone przez dwa narzędzia albo strona podziękowania, która zlicza się przy każdym powrocie. Wtedy konwersja wygląda świetnie, a zleceń nie przybywa. Jak to wychwycić, opisujemy w artykule o analityce, której nie można ufać.

Nagrania sesji i mapy kliknięć: co pokazują

Liczby mówią, gdzie odwiedzający rezygnują. Nie mówią, dlaczego. Tu pomagają narzędzia, które pokazują zapis zachowania na stronie: gdzie ludzie klikają, jak daleko przewijają i w którym miejscu formularza się zatrzymują.

Kilkanaście obejrzanych sesji zwykle ujawnia rzeczy, których nikt w firmie nie zauważył: kliknięcia w element, który nie jest odnośnikiem, przewijanie w poszukiwaniu ceny, powrót do tego samego pola formularza, które odrzuca poprawne dane.

Takie narzędzia muszą być skonfigurowane z poszanowaniem prywatności: z ukrytymi polami formularzy i zgodnie z tym, na co odwiedzający wyrazili zgodę. Wystarczy zresztą kilka tygodni nagrań, żeby zebrać wnioski — nie trzeba ich prowadzić bez końca.

Rozmowa z klientami: najtańsze źródło wiedzy

Najlepszym narzędziem do optymalizacji konwersji nie jest oprogramowanie, tylko rozmowa z osobami, które niedawno zostały klientami — albo zrezygnowały. Kilka takich rozmów daje więcej niż miesiąc analiz.

  • Co sprawiło, że wybraliście naszą firmę?
  • Czego szukaliście na stronie i czy to znaleźliście?
  • Co budziło wątpliwości przed kontaktem?
  • Z jakimi innymi firmami porównywaliście ofertę?
  • Co prawie zniechęciło was do zapytania?

Odpowiedzi warto zapisywać dosłownie. Słowa, których używają klienci, są najlepszym materiałem na nagłówki i opisy usług — bo to dokładnie te słowa, które wpisują w wyszukiwarkę.

Pierwszy ekran: czy wiadomo, co i dla kogo

Zanim odwiedzający dotrze do formularza, musi zdecydować, że jest we właściwym miejscu. Ma na to kilka sekund i widzi tylko pierwszy ekran strony.

Nagłówek powinien mówić wprost, co firma robi i dla kogo, a jeśli działa lokalnie — także gdzie. Obok powinien być jasny następny krok: numer telefonu albo przycisk zapytania. Suwaki z hasłami, pełnoekranowe zdjęcia bez tekstu i powitania „witamy na naszej stronie” zabierają ten czas.

Prosty test: pokaż stronę osobie spoza firmy na pięć sekund i zapytaj, co firma robi i jak się z nią skontaktować. Jeśli nie potrafi odpowiedzieć, pierwszy ekran wymaga zmiany, zanim cokolwiek innego.

Formularz: najkrótsza droga do szybkiego zysku

W firmach usługowych formularz jest zwykle najsłabszym ogniwem całej ścieżki. Powstaje raz, przy budowie strony, i nikt do niego nie wraca — a to właśnie w nim najwięcej osób rezygnuje, często po wypełnieniu połowy pól.

Zasada jest prosta: każde pole musi zarabiać na swoje istnienie. Pytanie o nazwę firmy, numer identyfikacyjny, stanowisko i źródło informacji wygląda niewinnie, a w sumie potrafi obciąć liczbę zgłoszeń o jedną trzecią. Wszystkie te dane zbierze się w pierwszej rozmowie.

Druga rzecz to komunikaty błędów. Formularz, który po kliknięciu czyści wpisane dane i pokazuje ogólne „wystąpił błąd", traci klienta bezpowrotnie. Warto sprawdzić każdą ścieżkę błędu, także tę najgłupszą — niezaznaczoną zgodę na dole, której na telefonie w ogóle nie widać.

  • Maksymalnie cztery pola przy pierwszym kontakcie
  • Walidacja na bieżąco, nie dopiero po wysłaniu
  • Czytelne komunikaty błędów przy konkretnym polu
  • Zachowanie wpisanych danych po nieudanej wysyłce
  • Widoczne potwierdzenie po wysłaniu, nie sama zmiana adresu
  • Automatyczna odpowiedź na skrzynkę klienta w ciągu minut

Telefon: numer, godziny i oddzwanianie

W usługach lokalnych wielu klientów woli zadzwonić niż pisać. Numer telefonu powinien być widoczny bez przewijania, klikalny na telefonie i powtórzony przy każdej ważnej sekcji strony.

Obok numeru warto podać godziny, w których ktoś odbiera. Brak tej informacji zniechęca osoby, które przeglądają stronę wieczorem — nie wiedzą, czy mogą zadzwonić, więc szukają firmy, która to jasno napisała.

Dobrym uzupełnieniem jest prośba o oddzwonienie: jedno pole na numer i informacja, kiedy firma zadzwoni. Dla osób, które nie mogą rozmawiać w pracy, to często najwygodniejsza forma kontaktu.

Zaufanie: dlaczego ludzie nie wysyłają zapytań

Poza wygodą liczy się ryzyko odczuwane przez odwiedzającego. Wysłanie zapytania oznacza dla niego, że zaraz zacznie dzwonić handlowiec, a on jeszcze nie jest zdecydowany. Zdejmowanie tego lęku podnosi konwersję skuteczniej niż zmiana koloru przycisku.

Działają rzeczy konkretne: informacja, że pierwsza rozmowa jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje. Zdjęcie i imię osoby, która odpowie. Realny czas odpowiedzi zamiast „skontaktujemy się wkrótce". Opinie z nazwiskiem i nazwą firmy zamiast anonimowych cytatów.

W sklepach ten sam mechanizm dotyczy zwrotów i dostawy. Widoczna informacja o darmowym zwrocie i realnym terminie wysyłki potrafi podnieść sprzedaż bardziej niż obniżka ceny — bo usuwa ryzyko zamiast dokładać zachętę.

Zadowolona klientka odbiera zamówienie
Zadowolona klientka odbiera zamówienie

Dowody: realizacje, opinie i konkrety

Odwiedzający nie wierzy zapewnieniom o jakości, bo każda firma pisze to samo. Wierzy dowodom: zdjęciom realizacji, opiniom, które da się sprawdzić, i konkretnym informacjom o tym, jak wygląda praca.

Najlepiej działają dowody umieszczone przy usłudze, której dotyczą. Opinia o remoncie łazienki na podstronie remontów łazienek jest skuteczniejsza niż dwadzieścia opinii zebranych w osobnej zakładce.

Warto też pokazywać liczby, jeśli są prawdziwe i sprawdzalne: lata działalności, liczbę realizacji w danym roku, czas odpowiedzi na zapytanie. Konkretna liczba mówi więcej niż przymiotnik.

Lokalność zwiększa zaufanie

Klient z Lublina czy Zamościa chętniej zostawia zapytanie firmie, która wyraźnie pokazuje, że jest stąd. Adres, zdjęcie siedziby, zespół z imionami i realizacje z okolicznych miejscowości zmniejszają poczucie, że pisze do anonimowej firmy.

Przy firmach działających w kilku miastach sprawdza się informacja o obszarze działania przy każdej usłudze i podstrony dla miejscowości, w których firma rzeczywiście pracuje. Klient ze Świdnika chce wiedzieć, że firma do niego dojedzie, zanim zadzwoni.

Takie elementy pomagają jednocześnie w konwersji i w widoczności lokalnej. Tak pracujemy przy optymalizacji konwersji w Lublinie.

Informacja o cenie: najczęściej pomijany element

Najczęstsza obawa brzmi: podamy cenę, konkurencja ją zobaczy. W praktyce konkurencja i tak ją zna, a klient, który nie znajdzie żadnej wskazówki, zakłada najgorsze i idzie dalej.

Nie trzeba publikować pełnego cennika. Wystarczą widełki, cena od, przykładowe realizacje z kwotami albo prosty kalkulator. Chodzi o to, żeby odwiedzający mógł ustalić, czy w ogóle rozmawiacie o tym samym rzędzie wielkości.

Efekt uboczny bywa równie cenny: mniej zapytań od osób, dla których oferta jest poza zasięgiem. Handlowiec przestaje tracić czas na rozmowy, które od początku nie miały szans — a to również jest poprawa wyniku.

Kalkulator albo konfigurator: kiedy warto

W usługach, w których cena zależy od kilku parametrów, prosty kalkulator potrafi zastąpić dziesiątki pytań o wycenę. Klient wpisuje metraż, zakres i materiał, a strona pokazuje przybliżony koszt.

Kalkulator ma jeszcze jedną zaletę: osoby, które go użyły, zostawiają zapytania lepiej przygotowane. Wiedzą, czego chcą i ile to mniej więcej kosztuje, więc pierwsza rozmowa jest krótsza i częściej kończy się zleceniem.

Warunkiem jest uczciwość wyniku. Kalkulator zaniżający cenę, żeby zachęcić do kontaktu, kończy się rozczarowaniem przy prawdziwej wycenie i utratą zaufania. Lepiej pokazać widełki i napisać, od czego zależy ostateczna kwota.

Osobno na telefonie, bo tam wygląda to inaczej

Większość ruchu jest mobilna, a większość decyzji o wyglądzie strony zapada przy dużym monitorze. To rozjazd, który kosztuje realne pieniądze i który widać dopiero wtedy, gdy przejdzie się całą ścieżkę na telefonie, na wolniejszym łączu i przy jasnym słońcu.

Rzeczy, które wychodzą tylko tam: przycisk kontaktu zasłonięty banerem zgód, numer telefonu, którego nie da się kliknąć, pole adresu e-mail wywołujące zwykłą klawiaturę, tabela wymagająca przewijania w poziomie oraz sekcja kluczowa dla decyzji umieszczona pod trzema ekranami treści.

Test kosztuje kwadrans i nie wymaga żadnych narzędzi. Wystarczy przejść drogę od wejścia na stronę do wysłania zapytania — i zapisać wszystko, co po drodze zirytuje.

Ruch z różnych źródeł konwertuje inaczej

Średni odsetek zapytań dla całej strony ukrywa duże różnice między źródłami ruchu. Osoba, która wpisała w mapach nazwę usługi i miasto, jest zwykle blisko decyzji. Osoba, która trafiła na wpis poradnikowy z mediów społecznościowych, dopiero zbiera informacje.

Dlatego zanim uzna się stronę za słabą, warto rozbić wynik na źródła. Spadek konwersji po uruchomieniu kampanii zasięgowej nie musi oznaczać, że strona się pogorszyła — mogło po prostu przybyć osób, które jeszcze nie szukają wykonawcy.

Źródło ruchuTypowe nastawienie odwiedzającegoNa co patrzeć na stronie
Mapy i wizytówka firmyszuka firmy w pobliżu, chce szybko zadzwonićwidoczny telefon, godziny, dojazd
Reklama w wyszukiwarceporównuje kilka ofert narazzgodność strony z treścią reklamy, cena, dowody
Wyszukiwanie bezpłatneczęsto zadaje pytanie, zanim wybierze firmęodpowiedź na pytanie i przejście do usługi
Media społecznościowezainteresowany, ale jeszcze niezdecydowanyłagodny następny krok, na przykład wycena bez zobowiązań
Wejścia bezpośredniezna firmę, wraca z polecenia lub po ofertęszybki dostęp do kontaktu i danych firmy

Każde źródło warto oceniać osobno i porównywać z nim samym w czasie. Poprawka, która podnosi wynik ruchu z map, może nie zmienić niczego w ruchu z mediów społecznościowych — i odwrotnie. Rozbicie na źródła wymaga poprawnie ustawionego pomiaru, dlatego przy firmach z Lublina i okolic często zaczynamy od audytu analityki.

Szybkość strony a liczba zapytań

Każda sekunda wczytywania odsiewa część odwiedzających, zanim zobaczą ofertę. Dotyczy to szczególnie ruchu z reklam i z telefonów, gdzie ludzie mają mniej cierpliwości.

Szybkość ma znaczenie także dalej na ścieżce. Formularz, który po kliknięciu „wyślij” przez kilka sekund nie reaguje, prowokuje ponowne kliknięcia albo rezygnację. Warto pokazywać informację o wysyłaniu i szybko potwierdzać sukces.

Najczęstsze przyczyny wolnych stron i sposoby ich naprawy opisujemy w artykule o Core Web Vitals w praktyce.

Skrócenie drogi do kontaktu

Każdy dodatkowy krok między zainteresowaniem a kontaktem odsiewa część osób. Warto policzyć, ile kliknięć dzieli odwiedzającego od wysłania zapytania — i czy da się to skrócić.

Typowe usprawnienia: formularz bezpośrednio na podstronie usługowej zamiast odsyłacza do zakładki kontakt, numer telefonu widoczny bez przewijania, przycisk kontaktu przyklejony na dole ekranu na telefonie.

Warto też sprawdzić, czy nie ma kroków niepotrzebnych. Strona z podziękowaniem, na której nie ma nic poza podziękowaniem, to zmarnowana okazja — można tam umieścić informację o czasie odpowiedzi albo materiał, który zajmie czekającego.

Strony pod kampanie: jedna usługa, jedna obietnica

Ruch z reklam ma inne potrzeby niż ruch z wyszukiwarki. Osoba, która kliknęła reklamę „remont łazienki w trzy tygodnie”, chce zobaczyć dokładnie to — a nie stronę główną z pełną ofertą firmy.

Strona pod kampanię powinna powtarzać obietnicę z reklamy, pokazywać dowody dotyczące tej jednej usługi i mieć jeden cel: zapytanie albo telefon. Menu i odnośniki do innych usług można ograniczyć, żeby nie odciągały uwagi.

Takie strony zwykle zamieniają ruch w zapytania wyraźnie lepiej niż ogólne podstrony. Więcej o kampaniach w artykule Google Ads w małej firmie.

Wypełnianie formularza kontaktowego
Wypełnianie formularza kontaktowego

Rzeczy, które rzadko dają obiecywany efekt

Nie wszystko, co bywa polecane jako sposób na wzrost konwersji, faktycznie działa. Wyskakujące okna z rabatem podnoszą liczbę zapisów do newslettera i jednocześnie obniżają liczbę zamówień, bo zasłaniają produkt w momencie decyzji.

Liczniki „zostało dwie sztuki" działają raz, a przy powtórzeniu psują wiarygodność. Podobnie sztuczne odliczanie czasu do końca promocji, która nigdy się nie kończy — odbiorcy rozpoznają to szybciej, niż się wydaje.

Czat na stronie bywa świetny, jeśli ktoś rzeczywiście odpisuje w minutę. Jeśli odpowiedź przychodzi po dwóch dniach, lepiej go wyłączyć — obietnica natychmiastowego kontaktu, której nie da się dotrzymać, szkodzi bardziej niż jej brak.

  • Wyskakujące okno na karcie produktu albo podstronie usługi
  • Sztuczne liczniki czasu i dostępności
  • Czat bez nikogo, kto odpisuje
  • Zmiana koloru przycisku jako główna metoda poprawy
  • Testowanie kilku zmian naraz i przypisywanie efektu jednej z nich

W sklepie: koszyk, dostawa i płatność

W sklepie internetowym zasady są te same, ale najwięcej strat pojawia się w innych miejscach: w koszyku, przy wyborze dostawy i przy płatności. Nieoczekiwany koszt wysyłki na ostatnim kroku jest najczęstszą przyczyną porzucenia zamówienia.

Najszybsze poprawki to koszt dostawy widoczny wcześnie, zakupy bez zakładania konta, popularne metody płatności i krótki formularz zamówienia. Każda z nich usuwa przeszkodę, a nie dokłada zachęty.

Szerzej o sklepach piszemy w artykule dlaczego sklep nie sprzedaje.

Jak sprawdzić, czy zmiana zadziałała

Zmiana wprowadzona i niezmierzona to zgadywanie. Minimalne podejście: zapiszcie wartość wskaźnika przed zmianą, wprowadźcie jedną rzecz naraz i porównajcie po dwóch–czterech tygodniach.

Ważne, żeby porównywać porównywalne okresy. Strona porównana „przed i po" w okresie, w którym wypadła kampania albo sezon, poda wynik całkowicie mylący.

Testy równoległe dwóch wersji mają sens dopiero przy większym ruchu. Przy kilkuset odwiedzinach miesięcznie różnice mieszczą się w zwykłym wahaniu i nie da się z nich niczego wywnioskować — wtedy lepiej wprowadzać zmiany pojedynczo i patrzeć na trend.

Kolejność według stosunku efektu do nakładu

Nie wszystko trzeba robić naraz. Poniżej kolejność, która sprawdza się przy większości stron usługowych — pierwsze cztery pozycje da się zrobić w tydzień.

ZmianaNakładTypowy efekt
Sprawdzenie, czy formularz w ogóle działagodzinakrytyczny
Skrócenie formularza do czterech pólgodzinywysoki
Widoczny, klikalny numer telefonugodzinywysoki
Widełki cenowe na podstronach usługpół dniawysoki
Realny czas odpowiedzi i osoba kontaktowapół dniaśredni
Formularz na podstronie usługidzieńśredni
Poprawa ścieżki mobilnejkilka dniwysoki
Opinie z możliwością weryfikacjitygodniestopniowy

Jakość zapytań: więcej nie zawsze znaczy lepiej

Po skróceniu formularza i dodaniu przycisków kontaktu liczba zapytań rośnie, ale część z nich okazuje się bezużyteczna: pytania o usługi, których firma nie wykonuje, zlecenia spoza obszaru działania albo oczekiwania cenowe dalekie od realiów. Dlatego obok liczby zapytań warto śledzić, ile z nich kończy się wyceną i zleceniem.

Wystarczy prosty podział zapisywany przy każdym kontakcie. Po kilku tygodniach widać, czy zmiana na stronie przyniosła klientów, czy tylko więcej telefonów do odebrania.

  • Zapytanie trafione: usługa z oferty, obszar działania, realny budżet
  • Zapytanie do doprecyzowania: brakuje danych, ale temat pasuje
  • Zapytanie poza ofertą lub poza obszarem działania
  • Spam, oferty handlowe i zgłoszenia testowe

Dobrze widać to w firmach, które obsługują konkretny teren. Wykonawca z Kraśnika, który nie napisał na stronie, dokąd dojeżdża, dostaje zapytania z odległych miejscowości i traci czas na odmawianie. Jedno zdanie o obszarze pracy, na przykład Kraśnik, Lublin i okoliczne gminy, porządkuje zapytania szybciej niż jakakolwiek zmiana wyglądu. Podobnie działa informacja o minimalnym zakresie zlecenia.

Przykład: firma usługowa po czterech zmianach

Typowy przypadek, z jakim zgłaszają się firmy z regionu: strona firmy instalacyjnej z okolic Lublina ma przyzwoity ruch z wyszukiwarki i reklam, a zapytań jest niewiele. Formularz ma dziewięć pól, numer telefonu jest tylko w stopce, a o cenie nie ma ani słowa.

Zmiany wprowadzone w ciągu tygodnia: formularz skrócony do czterech pól, numer telefonu w nagłówku i przy każdej usłudze, widełki cenowe z opisem, od czego zależy koszt, i informacja, że wycena jest bezpłatna, a odpowiedź przychodzi tego samego dnia.

Po kilku tygodniach wyraźnie rośnie liczba zapytań z tego samego ruchu, a część klientów dzwoni już z przybliżoną wiedzą o kosztach. Żadna z tych zmian nie wymagała przebudowy strony ani zwiększenia budżetu reklamowego.

Ostatni krok, który dzieje się poza stroną

Najlepiej zoptymalizowana strona nie pomoże, jeśli na zapytanie nikt nie odpowiada przez dwa dni. To najczęstszy i najbardziej kosztowny wyciek, jaki widzimy — i jednocześnie ten, którego nie widać w żadnych statystykach.

Warto zmierzyć realny czas odpowiedzi na zapytania z ostatniego miesiąca. Jeśli mediana przekracza kilka godzin, poprawa tej jednej rzeczy da więcej niż wszystkie zmiany na stronie razem wzięte.

Prosty mechanizm, który pomaga: automatyczna odpowiedź potwierdzająca przyjęcie zapytania i podająca realny termin kontaktu. Nie zastępuje odpowiedzi, ale zatrzymuje klienta na czas potrzebny na przygotowanie sensownej.

Gdzie giną zapytania, zanim ktoś je przeczyta

Zdarza się, że strona działa, formularz pokazuje podziękowanie, a wiadomość nigdy nie dociera do firmy. Odwiedzający jest przekonany, że wysłał zapytanie, firma nie wie o jego istnieniu, a statystyki pokazują udaną konwersję. To wyciek, którego nie wykryje żadna analiza ruchu.

Przyczyny są zwykle banalne i powtarzają się w wielu firmach. Dlatego oprócz comiesięcznego testowego zapytania warto raz prześledzić całą drogę wiadomości: od formularza, przez serwer poczty, aż do osoby, która ma odpowiedzieć.

  • Wiadomości wysyłane na skrzynkę byłego pracownika albo na adres, którego nikt nie otwiera
  • Powiadomienia z formularza wpadające do folderu ze spamem
  • Serwer strony wysyłający pocztę bez poprawnej konfiguracji domeny, przez co skrzynki odbiorców odrzucają wiadomości
  • Formularz wysyłający tylko e-mail, bez zapisu zgłoszenia w panelu strony
  • Jedna osoba odbierająca zapytania i brak zastępstwa na czas urlopu

Najprostsze zabezpieczenie to zapis każdego zgłoszenia także w panelu strony oraz wysyłka powiadomienia na dwa adresy. Błędy tego typu wychodzą przy przeglądzie strony — listę podobnych problemów zebraliśmy w tekście o błędach na stronie firmowej.

Jak nie stracić efektu po kilku miesiącach

Poprawki na stronie działają tak długo, jak długo nikt ich nie zepsuje. Nowa sekcja dodana na pierwszym ekranie, formularz rozbudowany o kolejne pola, zmiana hostingu, po której wiadomości nie dochodzą — i wynik wraca do punktu wyjścia.

Pomaga kilka nawyków: miesięczne sprawdzenie formularza testowym zapytaniem, przegląd odsetka zapytań raz na kwartał i zasada, że każda zmiana na ważnej podstronie jest zapisywana z datą.

Warto też co jakiś czas wrócić do rozmów z klientami. Ich pytania i obawy zmieniają się razem z rynkiem, a strona powinna odpowiadać na te aktualne. Przy większych stronach taki przegląd prowadzimy w ramach optymalizacji konwersji.

Najczęstsze pytania

W usługach typowo od jednego do pięciu procent odwiedzin. Ważniejszy od porównania z branżą jest własny trend i to, na którym etapie tracicie najwięcej.

Przy dużym ruchu tak. Przy kilkuset odwiedzinach miesięcznie nie ma to sensu statystycznego — lepiej wprowadzać zmiany pojedynczo i obserwować trend.

Rzadko. Większość zmian z tej listy da się wprowadzić na istniejącej stronie w kilka dni. Przebudowa ma sens dopiero wtedy, gdy strona technicznie na to nie pozwala.

Zwykle trzy rzeczy: działający i krótki formularz, widoczna informacja o cenie i szybka odpowiedź na zapytanie. Wszystkie trzy są tanie i wszystkie trzy bywają zaniedbane.

Tak, choć trudniej mierzyć. Przy małym ruchu warto skupić się na zmianach oczywistych — usunięciu przeszkód — zamiast na testowaniu wariantów.

Mogą być, jeśli są skonfigurowane z ukrytymi polami formularzy i zgodnie ze zgodami odwiedzających. Wystarczy prowadzić je przez kilka tygodni, żeby zebrać wnioski.

W usługach, w których cena zależy od kilku parametrów, często tak. Warunkiem jest uczciwy wynik w formie widełek, a nie zaniżona kwota.

Od rozmów z kilkoma klientami i przejścia ścieżki do kontaktu na telefonie. To daje listę oczywistych przeszkód, zanim pojawią się dane.

Nie zawsze, bo część osób kliknie i zrezygnuje przed połączeniem. Warto liczyć takie kliknięcia osobno i porównywać je z liczbą faktycznych rozmów notowanych w firmie. Razem dają rozsądne przybliżenie.

Najpewniej wysłać testowe zapytanie z zewnętrznej skrzynki i sprawdzić, czy trafiło do właściwej osoby oraz czy zgłoszenie zapisało się w panelu strony. Warto robić to co miesiąc i po każdej zmianie hostingu lub poczty.

Udostępnij artykuł

Sprawdzimy, gdzie tracicie zapytania

Podaj adres strony — przejdziemy pełną ścieżkę od wejścia do kontaktu i odeślemy listę miejsc, w których odwiedzający rezygnują.

Wszystkie miasta i usługi (851 stron) →
Bezpłatna wycena