Jak to działa krok po kroku
Krok pierwszy: reklama pokazuje cenę roczną na poziomie kilkudziesięciu złotych. Jest prawdziwa i dotyczy pierwszego okresu rozliczeniowego. Cena odnowienia stoi w regulaminie albo w cenniku szczegółowym, do którego prowadzi odnośnik pod tabelą.
Krok drugi: przy zakupie domyślnie zaznaczone jest automatyczne odnawianie z zapisanej karty. To wygodne i dla wielu osób pożądane — problem polega na tym, że pobranie następuje na kilkanaście dni przed końcem okresu, zanim ktokolwiek zacznie się zastanawiać nad zmianą.
Krok trzeci: rok później z karty schodzi kwota kilkukrotnie wyższa. Formalnie wszystko jest w porządku — cena była podana. Praktycznie klient jest już związany, bo przeniesienie strony wymaga czasu, którego akurat nie ma.
Hasła z reklamy i to, co zwykle za nimi stoi
Oferty tanich pakietów posługują się podobnym słownikiem. Żadne z tych haseł nie jest kłamstwem, ale każde ma swój zakres, opisany dopiero w regulaminie albo w cenniku szczegółowym.
| Hasło w reklamie | Co często oznacza w praktyce | O co zapytać |
|---|---|---|
| Domena gratis | bezpłatny tylko pierwszy rok rejestracji | ile kosztuje odnowienie domeny |
| Darmowa migracja | przeniesienie plików i bazy, bez poczty i bez testów | co dokładnie obejmuje i kto sprawdza stronę po przeniesieniu |
| Kreator strony w cenie | strona działa tylko w narzędziu tego dostawcy | czy stronę da się wyeksportować |
| Wsparcie całą dobę | formularz zgłoszeń przyjmowany całą dobę | kiedy odpowiada człowiek i czy jest telefon |
| Gwarancja dostępności | zwrot części abonamentu za przestój | czy rekompensata ma jakikolwiek związek ze stratami firmy |
Ostatni wiersz bywa najbardziej mylący. Gwarancja dostępności oznacza zwykle rekompensatę liczoną od ceny usługi, więc przy tanim pakiecie jest symboliczna — niezależnie od tego, ile firma straciła w czasie, gdy strona nie działała.
Dopłaty, które pojawiają się po drodze
Sama cena odnowienia to nie wszystko. Do rachunku dochodzą zwykle pozycje, które w momencie zakupu wyglądały jak elementy standardowe albo w ogóle nie były widoczne.
- Certyfikat SSL jako osobna, płatna pozycja
- Kopie zapasowe w abonamencie miesięcznym
- Opłata za odtworzenie kopii, gdy jest potrzebna
- Dopłata za dodatkową skrzynkę pocztową
- Opłata za przekroczenie limitu miejsca, naliczana automatycznie
- Płatna migracja strony przy odejściu do innego dostawcy
Ostatnia pozycja jest szczególnie nieprzyjemna, bo pojawia się dokładnie w momencie, w którym klient chce odejść. Warto sprawdzić w regulaminie, czy dostawca w ogóle udostępnia kopię plików i bazy na żądanie — i czy jest to płatne.
Strona w kreatorze dostawcy: tanio na start, trudno wyjść
Część tanich pakietów zawiera kreator, w którym stronę składa się z gotowych bloków. Na start to wygodne: bez wykonawcy, bez instalacji, w jeden weekend. Problem pojawia się wtedy, gdy firma chce zmienić dostawcę albo rozbudować stronę ponad to, co kreator umożliwia.
Strony z takiego kreatora zwykle nie da się przenieść na inny serwer. Można skopiować teksty i zdjęcia, ale sam serwis trzeba zbudować od nowa. To najmocniejsze powiązanie z dostawcą ze wszystkich opisanych w tym artykule, bo koszt odejścia obejmuje nową stronę, a nie tylko przenosiny.
Nie znaczy to, że kreator jest złym wyborem. Przy prostej wizytówce firmy na rok czy dwa bywa w zupełności wystarczający. Warto tylko wiedzieć od początku, że cena odnowienia jest wtedy ceną, której nie da się łatwo uniknąć.
- Czy stronę można wyeksportować do formatu, który obsłuży inny serwer?
- Czy przy rezygnacji dostanę zdjęcia i teksty w uporządkowanej formie?
- Czy adresy podstron da się ustawić samodzielnie, żeby później zrobić przekierowania?
- Czy domena pozostaje zarejestrowana na firmę, niezależnie od kreatora?
Limity, których nie ma w tabeli pakietów
Tabela pakietów pokazuje zwykle pojemność dysku, liczbę domen i skrzynek. Rzadko pokazuje to, co naprawdę ogranicza stronę: moc procesora przydzieloną kontu, liczbę jednocześnie działających procesów i liczbę plików, jaką można przechowywać.
Hasło „nielimitowany transfer” albo „nielimitowana liczba stron” prawie zawsze ma w regulaminie dopisek o uczciwym korzystaniu z usługi. W praktyce oznacza to, że konto zużywające więcej zasobów niż przeciętne zostanie spowolnione albo zawieszone — a próg nie jest nigdzie podany liczbowo.
Objawy są mylące. Strona działa rano, a wieczorem pokazuje błąd serwera. Panel zawiesza się przy aktualizacji wtyczek. Kopia zapasowa nie kończy się, bo przerywa ją limit czasu. Każdy z tych objawów łatwo wziąć za problem ze stroną, a nie z pakietem.
- Moc procesora przydzielona kontu
- Liczba jednoczesnych procesów PHP
- Limit liczby plików na koncie
- Limit połączeń do bazy danych
- Zasady działania przy przekroczeniu limitu: spowolnienie, błąd czy blokada
Poczta w tanim pakiecie: limity wysyłki i reputacja serwera
Tanie pakiety często mają niski limit wiadomości wysyłanych w ciągu godziny. Przy zwykłej korespondencji to nie przeszkadza. Problem zaczyna się, gdy firma wyśle ofertę do kilkudziesięciu klientów naraz albo gdy strona wysyła powiadomienia o zamówieniach — część wiadomości po prostu nie wychodzi i nikt o tym nie wie.
Drugi problem to reputacja serwera. Na tanim hostingu współdzielonym jeden adres serwera obsługuje setki kont. Wystarczy, że jedno z nich zacznie rozsyłać spam, a wiadomości pozostałych trafiają u odbiorców do folderów z niechcianą pocztą.
Przy firmie, która sprzedaje mailem — biurze rachunkowym, hurtowni, firmie usługowej wysyłającej wyceny — koszt takiej sytuacji szybko przewyższa roczną oszczędność na abonamencie.
Ile to realnie kosztuje w trzy lata
Poniżej przykład oparty na typowych stawkach z rynku. Kwoty są przybliżone i różnią się między dostawcami, ale proporcje pozostają podobne — a to one są tu istotne.
| Pozycja | Rok 1 | Rok 2 | Rok 3 |
|---|---|---|---|
| Hosting w cenie promocyjnej | 19 zł | — | — |
| Hosting w cenie odnowienia | — | 249 zł | 249 zł |
| Certyfikat SSL | 0 zł | 99 zł | 99 zł |
| Kopie zapasowe | 0 zł | 120 zł | 120 zł |
| Razem | 19 zł | 468 zł | 468 zł |
Trzyletni koszt takiej oferty wynosi w tym przykładzie blisko tysiąc złotych, przy cenie reklamowanej jako dziewiętnaście. Oferta z ceną stałą na poziomie stu pięćdziesięciu złotych rocznie, ze wszystkim w komplecie, wychodzi w tym samym okresie wyraźnie taniej.
Koszt, którego nie ma na fakturze: czas właściciela
Tabela kosztów pokazuje abonament, certyfikat i kopie. Nie pokazuje godzin, które ktoś w firmie spędza na sprawach wynikających z taniego pakietu: pisaniu zgłoszeń, szukaniu przyczyny błędów, tłumaczeniu klientom, dlaczego oferta trafiła do spamu.
W małej firmie tą osobą jest zwykle właściciel albo ktoś z biura, kto „zna się na komputerach”. Każda taka godzina to czas zabrany sprzedaży albo obsłudze klientów. Rzadko ktoś go liczy, bo nie pojawia się w żadnym zestawieniu.
- Zgłoszenia do wsparcia i czekanie na odpowiedź
- Ręczne ponawianie kopii zapasowej, która nie kończy się przez limit czasu
- Sprawdzanie, czy wiadomości z formularza w ogóle doszły
- Telefony od klientów, którzy nie mogą otworzyć strony
- Rozmowy z wykonawcą o tym, czy winna jest strona, czy serwer
Prosty sposób na oszacowanie: przez kwartał zapisuj każdą sprawę związaną z hostingiem i czas, jaki zajęła. Nawet przy ostrożnym liczeniu wynik zwykle zmienia spojrzenie na różnicę w abonamencie.
Dlaczego ten mechanizm nadal działa
Bo koszt zmiany jest po stronie klienta i jest wyższy, niż wygląda. Przeniesienie strony wymaga czasu, wiedzy albo pieniędzy, a decyzja zapada zwykle wtedy, gdy z karty już zeszła podwyższona kwota.
Drugim powodem jest asymetria uwagi. Dostawca zajmuje się cenami zawodowo i codziennie; klient myśli o hostingu raz na rok, przez kwadrans, zwykle pod presją innego zadania.
Trzecim — rozproszenie kosztu. Kilkaset złotych rocznie w budżecie firmy nie jest kwotą, która wywołuje reakcję. Sumarycznie, przez lata i przy kilku usługach naraz, robi się z tego zauważalna pozycja.
Przez cztery lata płaciliśmy trzy razy więcej, niż zakładaliśmy. Nikt nas nie oszukał — po prostu nikt tego nie sprawdził.
Karta właściciela i faktury, których nikt nie ogląda
W małych firmach usługi internetowe bardzo często opłaca się prywatną kartą właściciela albo kartą, która kiedyś była firmowa. Działa to bez zarzutu, dopóki karta nie wygaśnie, nie zostanie zastrzeżona albo nie zabraknie na niej środków w dniu odnowienia.
Wtedy uruchamia się drugi mechanizm: kilka nieudanych prób obciążenia, wiadomości wysyłane na adres, którego nikt nie czyta, i zawieszenie usługi. Strona i poczta przestają działać, a pierwszą osobą, która to zauważa, jest zwykle klient.
Rozwiązaniem nie jest rezygnacja z płatności automatycznych, tylko porządek: usługi opłacane z firmowego rachunku, faktury trafiające do księgowości i jedna osoba odpowiedzialna za przegląd terminów.
Jak się przed tym zabezpieczyć
Pierwsza rzecz: przed zakupem znajdź cenę odnowienia i zapisz ją. Jeśli nie da się jej znaleźć w pięć minut, to sama w sobie jest informacja o tym, jak dostawca traktuje przejrzystość.
Druga: ustaw przypomnienie w kalendarzu na dwa miesiące przed końcem okresu rozliczeniowego. To wystarczający zapas, żeby spokojnie porównać oferty i ewentualnie przenieść stronę bez pośpiechu.
Trzecia: rozważ wyłączenie automatycznego odnawiania i opłacanie usługi ręcznie. Traci się wygodę, zyskuje kontrolę nad momentem decyzji — a to właśnie ten moment jest w całym mechanizmie kluczowy.
- Zapisana karta z domyślnie włączonym automatycznym odnawianiem
- Brak zapisanej ceny odnowienia w momencie zakupu
- Adres kontaktowy przypisany do byłego pracownika
- Domena i hosting u tego samego dostawcy bez planu awaryjnego
- Brak własnej kopii plików i bazy poza serwerem dostawcy
Jak uczciwie porównać dwie oferty
Porównanie ofert po cenie z reklamy nie mówi nic. Żeby porównać dwie oferty uczciwie, trzeba sprowadzić je do tego samego zakresu i tego samego okresu. Poniżej pozycje, które warto sprawdzić dla każdej rozważanej oferty.
| Co porównać | Gdzie tego szukać | Na co uważać |
|---|---|---|
| Cena odnowienia | cennik szczegółowy, regulamin | cena tylko na pierwszy rok |
| SSL i kopie zapasowe | opis pakietu | płatne dodatki po roku |
| Limity zasobów | specyfikacja techniczna | „nielimitowane” z zastrzeżeniem |
| Limit wysyłki poczty | dokumentacja, wsparcie | brak podanej wartości |
| Migracja i rezygnacja | regulamin | płatne pobranie kopii |
| Wsparcie | pytanie przed zakupem | tylko formularz, odpowiedź po dniach |
Dopiero po sprawdzeniu tych pozycji warto policzyć koszt trzech lat. Różnica w cenie reklamowej przestaje wtedy mieć znaczenie, a na pierwszy plan wychodzi to, co faktycznie dostaje się za te pieniądze.
Kiedy tani hosting jest rozsądnym wyborem
Nie każda tania oferta jest pułapką i nie każdy projekt wymaga drogiego serwera. Przy stronie testowej, przy projekcie na kilka miesięcy albo przy prywatnym blogu najtańsza opcja bywa całkowicie racjonalna.
Problem zaczyna się wtedy, gdy na takim koncie stoi strona, przez którą przychodzą zapytania i pieniądze. Wtedy różnica między dwustu a pięciuset złotymi rocznie jest nieistotna wobec kosztu jednego dnia niedostępności.
Warto więc zadać sobie proste pytanie: ile kosztuje dzień, w którym strona nie działa. Jeśli odpowiedź brzmi „nic", oszczędzaj spokojnie. Jeśli brzmi inaczej, oszczędność na hostingu jest oszczędnością pozorną.
Hosting w pakiecie ze stroną: pytania do wykonawcy
Wiele małych firm nie wybiera hostingu samodzielnie. Zamawia stronę, a wykonawca „załatwia serwer” i dolicza go do rachunku. To wygodne i często uczciwe, ale warto wiedzieć, co dokładnie się kupuje — bo za tym samym hasłem kryje się zarówno solidny serwer, jak i najtańszy pakiet z marżą.
Z takim modelem spotykamy się przy firmach z Zamościa, Chełma czy Puław, które kilka lat temu zamówiły stronę razem z utrzymaniem. Po zakończeniu współpracy okazuje się, że nikt w firmie nie wie, u jakiego dostawcy stoi strona ani co właściwie obejmowała opłata.
- U jakiego dostawcy stoi strona i jakie są parametry pakietu?
- Czy firma dostanie własny dostęp do panelu, a nie tylko do WordPressa?
- Co obejmuje opłata poza serwerem: aktualizacje, kopie, drobne poprawki?
- Jak zmienia się cena w kolejnych latach?
- Co dzieje się ze stroną i kopiami, gdy współpraca się zakończy?
Dobry wykonawca odpowie na te pytania bez wahania i zapisze odpowiedzi w umowie. Jeśli planujesz nową stronę, zobacz, jak podchodzimy do tematu przy stronach internetowych w Zamościu, a jeśli strona już działa — przy opiece nad WordPress w Chełmie.
Kto jest właścicielem konta, domeny i danych
Tani hosting kupowany „przy okazji” przez wykonawcę strony bywa zarejestrowany na niego, a nie na firmę. Klient płaci faktury, ale formalnie nie jest właścicielem konta, a czasem także domeny.
Dopóki współpraca układa się dobrze, nie ma to znaczenia. Kiedy się kończy — albo wykonawca przestaje odpowiadać — firma odkrywa, że nie może sama odnowić usługi, pobrać kopii ani przenieść strony, bo nie ma do niczego dostępu.
Sprawdzenie zajmuje kilka minut: kto jest abonentem domeny, na czyje dane wystawiane są faktury za hosting i kto zna hasło do panelu. Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedź brzmi „nie wiem”, warto to uporządkować, póki współpraca trwa. Więcej w artykule o domenie .pl.
Jak rozliczamy to u nas
Mówimy o tym, bo byłoby niekonsekwentne opisywać mechanizm i nie podać własnego modelu. Cena podana przy zakupie obowiązuje przy każdym odnowieniu — nie mamy stawek promocyjnych, które znikają po roku.
W cenie są rzeczy, które w innych ofertach bywają dopłatami: certyfikat z automatycznym odnawianiem, codzienna kopia przechowywana poza serwerem, migracja istniejącej strony i konfiguracja poczty.
Konsekwencją jest to, że nie jesteśmy najtańsi w pierwszym roku. Porównanie ma sens dopiero w perspektywie trzech lat — i wtedy zwykle wypadamy korzystnie. Szczegóły w opisie usługi: hosting.
Ten sam mechanizm przy domenach
Domeny działają według identycznego wzorca, tylko kwoty są mniejsze, więc rzadziej ktokolwiek to sprawdza. Pierwszy rok kosztuje kilka złotych, odnowienie kilkadziesiąt albo ponad sto — i różnica ta powtarza się co roku, przez cały czas istnienia firmy.
Przy jednej domenie to drobiazg. Przy firmie, która zarejestrowała wariant z myślnikiem, wersję z polskimi znakami i dwie końcówki zagraniczne, robi się z tego kilkaset złotych rocznie za coś, co przez większość czasu tylko przekierowuje na adres główny.
Warto raz na rok przejrzeć listę posiadanych domen i zdecydować, które faktycznie są potrzebne. Zwykle okazuje się, że połowa została zarejestrowana na zapas przy jakiejś kampanii i nikt od tamtej pory do niej nie wrócił.
Coroczny przegląd usług internetowych firmy
Raz w roku warto przejrzeć wszystkie usługi internetowe firmy. Zajmuje to godzinę, a zwykle pozwala znaleźć kilka pozycji do wypowiedzenia i jedną–dwie, które za chwilę wygasną.
- Hosting: cena odnowienia, termin, sposób płatności
- Domeny: które są używane, a które tylko się odnawiają
- Certyfikaty i kopie zapasowe: w cenie czy jako dodatki
- Skrzynki pocztowe: czy wszystkie należą do obecnych pracowników
- Licencje wtyczek i motywów: co odnawia się automatycznie
- Dostępy: kto zna hasła i czy ktoś z tych osób już nie pracuje w firmie
Najlepszy moment na taki przegląd to okres, w którym w firmie jest spokojniej — dla wielu firm z regionu początek roku albo koniec wakacji. Byle nie tydzień przed terminem płatności.
Trzy zdania z regulaminu, które warto przeczytać
Regulaminy hostingowe są długie, ale interesujące fragmenty mieszczą się zwykle w trzech miejscach. Pierwszy to zasady zmiany cennika: czy dostawca może podnieść cenę w trakcie opłaconego okresu i z jakim wyprzedzeniem ma o tym poinformować.
Drugi to zapisy o zawieszeniu usługi. Warto wiedzieć, po ilu dniach od terminu płatności strona przestaje działać i po ilu dane są usuwane bezpowrotnie. Te dwa terminy bywają zaskakująco krótkie i decydują o tym, ile czasu ma firma, której umknęła faktura.
Trzeci to zasady rezygnacji: czy przysługuje zwrot za niewykorzystany okres, czy dostawca udostępnia kopię plików i bazy oraz czy jest to płatne. Ten fragment czyta się zwykle dopiero wtedy, gdy jest już za późno na wyciąganie wniosków.
Jak rozmawiać z obecnym dostawcą
Zanim zdecydujesz o przeniesieniu strony, warto porozmawiać z obecnym dostawcą. Czasem da się uzyskać cenę zbliżoną do tej z pierwszego roku, przejście na tańszy pakiet albo dodatki w cenie.
Rozmowa działa najlepiej, gdy jest konkretna: podajesz, ile płacisz, ile kosztuje porównywalna oferta i czego oczekujesz. Ogólne „za drogo” zwykle kończy się grzeczną odpowiedzią bez żadnych zmian.
Przy okazji warto poprosić o rzeczy, które przydadzą się niezależnie od decyzji: pełną kopię plików i bazy, listę usług przypisanych do konta i potwierdzenie, na kogo zarejestrowana jest domena. Jeśli dostawca robi trudności przy tak podstawowych prośbach, decyzja zwykle podejmuje się sama.
Typowe sytuacje w firmach z Lubelszczyzny
Mechanizm opisany w tym artykule wygląda podobnie niezależnie od branży i miasta, ale jego skutki widać w konkretnych sytuacjach. Przy przejmowaniu stron od firm z Lublina, Kraśnika, Łęcznej czy Białej Podlaskiej powtarzają się trzy scenariusze.
Pierwszy: strona usługowa — gabinet, warsztat, biuro — na najtańszym pakiecie, z certyfikatem dokupionym osobno i kopią zapasową, której nikt nigdy nie sprawdził. Rachunek za trzy lata jest kilkukrotnie wyższy niż zakładany, a strona i tak działa wolno.
Drugi: sklep, który wyrósł z pakietu. W okresie przedświątecznym zaczyna zwalniać wieczorami, a wsparcie proponuje droższy plan bez żadnej diagnozy przyczyny.
Trzeci: kilka domen i hosting kupione przez byłego wykonawcę i opłacane kartą właściciela. Wszystko działa, dopóki karta nie wygaśnie. Każdy z tych przypadków da się uporządkować w kilka dni — pod warunkiem że zrobi się to przed awarią, a nie w jej trakcie.
Jeśli rozpoznajesz któryś z nich u siebie, zobacz, jak wygląda hosting w Lublinie albo w Białej Podlaskiej — z ceną, która nie zmienia się po pierwszym roku.
Co zrobić, jeśli już jesteś w takiej sytuacji
Najpierw sprawdź, kiedy kończy się okres rozliczeniowy i czy odnawianie jest automatyczne. Jeśli do końca zostało mniej niż miesiąc, rozsądniej zapłacić za kolejny okres i przenieść stronę spokojnie, niż robić to w pośpiechu.
Potem zbierz dostępy: do panelu hostingu, do domeny i do samej strony. To najczęstsze wąskie gardło przy przenosinach — nie technika, tylko brak hasła, którego nikt nie pamięta.
Na koniec zrób własną kopię plików i bazy, niezależnie od tego, co oferuje dostawca. Kopia na Twoim dysku jest jedyną, o której wiesz na pewno, że istnieje.
Przenosiny bez ryzyka: kolejność działań
Decyzja o zmianie dostawcy nie musi oznaczać ryzyka. Przeniesienie strony odbywa się według stałej kolejności, w której strona i poczta działają przez cały czas.
- Pełna kopia plików, bazy danych i skrzynek pocztowych
- Uruchomienie strony na nowym serwerze pod adresem tymczasowym
- Sprawdzenie formularzy, poczty i wszystkich kluczowych podstron
- Skrócenie czasu odświeżania wpisów w domenie dzień wcześniej
- Przełączenie domeny w porze najmniejszego ruchu
- Pozostawienie starego konta aktywnego jeszcze przez kilka dni
Szczegóły opisujemy w artykule o migracji WordPressa bez utraty pozycji. Dopiero gdy wszystko działa na nowym serwerze, wypowiada się starą usługę — nigdy odwrotnie.
Najczęstsze pytania
Czasem tak, zwłaszcza gdy zgłosisz zamiar odejścia. Warto spróbować, ale traktuj to jako rozwiązanie jednorazowe — rok później sytuacja się powtórzy.
Samo kopiowanie to zwykle kilka godzin. Cały proces razem z testami i propagacją adresów zamyka się w jednym–dwóch dniach roboczych, bez przerwy w działaniu strony.
Nie, o ile adresy podstron się nie zmieniają. Zmiana serwera jest dla wyszukiwarki neutralna; problemy pojawiają się dopiero przy zmianie struktury adresów, co jest zupełnie inną operacją.
Tylko jeśli cena jest gwarantowana na cały ten okres i dostawca jest sprawdzony. Przedpłata u dostawcy, którego nie znasz, oznacza związanie się z nim także wtedy, gdy okaże się, że nie spełnia oczekiwań.
Nie. Bywają rozsądne przy projektach testowych i prywatnych. Stają się problemem wtedy, gdy stoi na nich strona, która zarabia — bo wtedy koszt awarii przewyższa całą oszczędność.
Same w sobie nie. Ryzyko wynika z niskich limitów, słabego wsparcia i dopłat, które pojawiają się później. Przy stronie, która nie zarabia, można je zaakceptować.
Najpewniej zapytać wsparcie przed zakupem i poprosić o konkretną liczbę wiadomości na godzinę. Jeśli dostawca nie potrafi jej podać, lepiej założyć, że limit jest niski.
Nie, jeśli masz dostęp do panelu i domeny. Zgoda bywa potrzebna tylko wtedy, gdy konto albo domena są zarejestrowane na kogoś innego — dlatego warto to sprawdzić wcześniej.
Może być, o ile znasz cenę odnowienia domeny i domena jest zarejestrowana na Twoją firmę. Bezpłatny jest zwykle tylko pierwszy rok, a przeniesienie domeny do innego rejestratora bywa później jedyną drogą do niższej ceny.
Najpierw sprawdzić, czy kreator pozwala na eksport. Jeśli nie, zmiana dostawcy oznacza budowę nowej strony — warto wtedy zebrać teksty, zdjęcia i listę adresów podstron, żeby przygotować przekierowania i nie stracić ruchu z wyszukiwarki.


