Twoje nowe drzwi do świata online
Kompleksowe usługi IT dla firm w Lublinie i całej Polsce. Tworzymy strony internetowe, sklepy online i kampanie marketingowe. Specjalizujemy się w pozycjonowaniu SEO, wirtualnych spacerach 3D, filmowaniu dronem oraz wsparciu systemów ERP i baz danych MS SQL.
- Indywidualne podejście
- Terminowość gwarantowana
- 5+ lat doświadczenia
- Wsparcie 24/7
Zaufało nam już ponad
70 firm z całej Polski
Nasza oferta
Sprawdź, co możemy dla Ciebie zrobić
W Lublinie i całej Polsce działamy tak samo: najpierw sprawdzamy, gdzie realnie tracisz klientów, potem dobieramy usługę. Strona, sklep, widoczność w Google, reklama i systemy, na których pracuje Twoja firma — u jednego partnera.
- Strony i sklepy Projektujemy i kodujemy od zera — bez szablonów, które wyglądają jak setka innych. Strona ma sprzedawać, nie tylko istnieć.
- SEO Audyt, treści pod realne zapytania klientów, technika i linki. Raportujemy pozycje, ruch i zapytania — nie same wykresy.
- Reklama Google Ads, Facebook i Instagram prowadzone pod koszt pozyskania klienta. Budżet ma wracać — inaczej zmieniamy kampanię, nie tłumaczenia.
- Audyty Sprawdzamy, gdzie znika ruch i pieniądze. Dostajesz listę konkretów z priorytetami, a nie stustronicowy raport do szuflady.
- ERP i bazy danych Insert, Insoft, WAPRO i MS SQL. Naprawiamy wolne bazy, robimy integracje z magazynem i sklepem, pilnujemy kopii i wydajności.
- Outsourcing IT Cały dział IT w abonamencie: helpdesk dla pracowników, serwery, sieć, kopie zapasowe i bezpieczeństwo. Reagujemy na awarie w godzinach zapisanych w umowie, a nie „gdy będzie chwila".
Portfolio
Nasze realizacje
Zobacz wszystkieOpinie naszych klientów
Polecam! Sklep zrobiony bardzo profesjonalnie, dokładnie tak jak chciałem. Dodatkowo ogarnęli hosting i domenę, więc nie musiałem się o nic martwić. Wszystko działa jak należy. Super kontakt i fachowe podejście.
Super współpraca! Wszystko przebiegło w miłej i komfortowej atmosferze, a komunikacja przebiegała sprawnie. Polecam serdecznie.
Komputer złożony idealnie pod mój budżet. Po odebraniu PC był od razu gotowy do użytku — zrobione wszystkie aktualizacje, pobrany Windows oraz przydatne aplikacje.
Serwis komputerów robię tylko tutaj. Dobór osprzętu, dołożenie dysku SSD i pamięci RAM do laptopa. Wszystko działa jak należy, szczerze polecam.
Zawsze znajdą rozwiązanie. Profesjonalne podejście i szybka pomoc, baaardzo polecam!
Profesjonalne podejście do klienta, sprawna realizacja. Wszystko na najwyższym poziomie. Dziękuję.
Polecam współpracę — pozycjonowanie sklepu faktycznie przynosi efekty.
Szybka i sprawna realizacja, z pełnym przekonaniem mogę wystawić 5 gwiazdek i polecić.
Pan Jakub jest bardzo profesjonalny i znacznie ułatwił mi prowadzenie firmy.
Atrakcyjna cena za profesjonalnie wykonane logo, polecam!
Pięknie zrobione menu dla restauracji.
Kampanie na Facebooku na wysokim poziomie.
Polecam, profesjonalne podejście i wysoka jakość świadczonych usług.
Szybka i konkretna robota. Chłopaki wiedzą, co robią.
Jestem zadowolony z usług firmy. Polecam!
Dla kogo pracujemy
Kompleksowe usługi IT dla każdej branży
Wybierz branżę i zobacz, co zwykle robimy dla firm takich jak Twoja — oraz gdzie najczęściej leżą pieniądze, które da się odzyskać.
Strony i sklepy dla motoryzacji
Warsztaty, serwisy blacharsko-lakiernicze i sklepy z częściami mają jedną wspólną rzecz: klient szuka konkretu. Numeru katalogowego, zamiennika do konkretnego rocznika albo usługi w swoim mieście. Jeżeli wyszukiwarka w sklepie nie rozumie numerów części, a struktura kategorii nie odpowiada temu, jak ludzie pytają w Google, ruch po prostu trafia do konkurencji.
Branża motoryzacyjna jest jedną z najbardziej konkurencyjnych w polskim e-commerce. Kilkanaście dużych sklepów walczy o te same frazy ogólne, a budżety reklamowe liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych miesięcznie. Mniejsza firma nie wygra z nimi na słowie „części samochodowe”. Wygra natomiast na precyzji: na numerze katalogowym, na konkretnym silniku, na usłudze wykonywanej w promieniu trzydziestu kilometrów.
Sklep, który rozumie numery części
Budujemy sklepy motoryzacyjne z wyszukiwaniem po numerze katalogowym producenta, numerze OE oraz zamiennikach. Wyszukiwarka toleruje spacje, myślniki i literówki, bo klient wpisuje numer z faktury albo ze zdjęcia starej części, a nie z katalogu. Do tego filtry po marce, modelu, roczniku, typie nadwozia i pojemności silnika — czyli tak, jak ludzie faktycznie zawężają wybór.
Karty produktów przygotowujemy z myślą o dwóch odbiorcach naraz. Klient dostaje dane techniczne, zdjęcia i jasną informację o dostępności. Robot Google dostaje uporządkowaną strukturę, dane strukturalne produktu i unikalny opis — nie kopię z hurtowni, którą ma trzysta innych sklepów.
Katalog spinamy z hurtowniami i magazynem. Stany, ceny i dostępność aktualizują się automatycznie, więc nikt nie przepisuje ich ręcznie i nie sprzedaje towaru, którego nie ma. Przy większych katalogach dokładamy reguły marż i wykluczenia, żeby integracja nie zalała sklepu pozycjami, których nie chcecie sprzedawać.
Warsztat: telefon zamiast koszyka
W usługach warsztatowych ścieżka jest inna. Klient nie kupuje online — dzwoni albo zapisuje się na termin. Dlatego strona warsztatu ma prowadzić do jednej z tych dwóch akcji w możliwie najmniejszej liczbie kliknięć. Numer telefonu widoczny bez przewijania, cennik podstawowych usług, godziny otwarcia i mapa dojazdu.
Warsztatom, które przyjmują na terminy, dokładamy prosty system rezerwacji z potwierdzeniem SMS. Efekt jest mierzalny: mniej telefonów w godzinach pracy, mniej nieodebranych połączeń w trakcie naprawy i mniej pustych stanowisk, bo klient dostaje przypomnienie dzień wcześniej.
Widoczność lokalna, która realnie dzwoni
Po stronie usługowej pracujemy na frazach lokalnych: „wymiana rozrządu Lublin”, „geometria kół” z nazwą dzielnicy, „serwis klimatyzacji samochodowej” plus miasto. To zapytania rzadsze niż ogólne „serwis samochodowy”, ale zamieniają się w telefon wielokrotnie częściej, bo zadaje je ktoś, kto ma problem tu i teraz.
Równolegle prowadzimy wizytówkę Google: zdjęcia warsztatu, aktualne godziny, opis usług i systematyczne zbieranie opinii. W motoryzacji oceny działają jak polecenie od znajomego — przy wyborze między dwoma warsztatami o podobnej cenie decyduje liczba i treść opinii.
Kampanie Google Ads ustawiamy na koszt pozyskania zapytania, nie na liczbę kliknięć. Wykluczamy frazy, które generują ruch bez wartości (prace domowe, poradniki, „jak zrobić samemu”), i pilnujemy godzin wyświetlania, żeby budżet nie palił się w nocy, gdy nikt nie odbierze telefonu.
Co zwykle poprawiamy najpierw
W sklepach motoryzacyjnych największe straty widzimy zwykle w trzech miejscach: wyszukiwarka nie znajduje części po numerze, checkout wymaga założenia konta, a koszty dostawy pojawiają się dopiero w ostatnim kroku. Naprawa tych trzech rzeczy potrafi podnieść konwersję bardziej niż kwartał kampanii reklamowych.
W serwisach usługowych najczęściej brakuje cennika. Firmy boją się go publikować, żeby nie odstraszyć ceną — a w praktyce odstraszają brakiem informacji, bo klient dzwoni do trzech warsztatów i wybiera ten, który powiedział konkret jako pierwszy.
Najczęstsze błędy w sklepach motoryzacyjnych
Pierwszy to opisy skopiowane z hurtowni. Ten sam tekst ma trzysta sklepów, więc Google nie ma powodu wyróżnić akurat Waszego. Wystarczy przepisać opisy dla kilkudziesięciu najlepiej sprzedających się pozycji, żeby zobaczyć różnicę w wynikach.
Drugi to brak zdjęć rzeczywistego produktu. W częściach klient chce zobaczyć wtyczkę, liczbę pinów i mocowanie, bo od tego zależy, czy część pasuje. Zdjęcie katalogowe z jednej strony nie wystarcza i generuje zwroty.
Trzeci to koszyk bez informacji o czasie wysyłki. Przy naprawie samochodu termin jest ważniejszy niż cena — klient zapłaci więcej za dostawę jutro. Jeśli tej informacji nie ma, wybiera sklep, który ją podaje.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od przeglądu katalogu i danych, którymi dysponujecie: pliki od hurtowni, własne zdjęcia, arkusze z dopasowaniami. Na tej podstawie ustalamy, co da się zaimportować automatycznie, a co wymaga ręcznego uzupełnienia.
Następnie budujemy strukturę kategorii i wyszukiwarkę, bo to one decydują o sprzedaży w tej branży. Dopiero potem zajmujemy się warstwą wizualną — odwrotna kolejność kończy się ładnym sklepem, w którym nic nie da się znaleźć.
Po uruchomieniu zostajemy na opiece: monitorujemy błędy importu, dostępność strony i szybkość działania w godzinach szczytu. W motoryzacji szczyt przypada na weekendy, kiedy ludzie naprawiają auta.
Jak mierzymy efekt
Patrzymy na trzy liczby: liczbę zamówień z wyszukiwarki wewnętrznej, udział wejść z fraz zawierających numer części i koszt pozyskania zamówienia z kampanii. To one pokazują, czy sklep działa, a nie sama liczba odwiedzin.
Przy usługach warsztatowych mierzymy telefony i zapisy online. Numer telefonu na stronie podpinamy pod pomiar, żeby wiedzieć, ile połączeń przychodzi z Google, a ile z kampanii płatnej.
- Wyszukiwanie po numerze katalogowym, OE i zamiennikach
- Filtry po marce, modelu, roczniku i typie silnika
- Integracja z hurtowniami i magazynem — stany oraz ceny automatycznie
- Cennik usług, rezerwacja terminu i potwierdzenia SMS
- Wizytówka Google, opinie i pozycjonowanie lokalne
- Kampanie rozliczane kosztem pozyskania zapytania
IT dla firm produkcyjnych i przemysłu
W firmie produkcyjnej strona to wierzchołek góry lodowej. Pod spodem jest system ERP, magazyn, baza MS SQL i kilkanaście raportów, które ktoś kiedyś zrobił w arkuszu i wszyscy boją się ich ruszyć. Najdroższe problemy nie są widoczne na stronie: to zamknięcie miesiąca trwające trzy dni i baza, która przy inwentaryzacji przestaje wyrabiać.
Dlatego w produkcji zaczynamy zwykle nie od designu, tylko od audytu tego, na czym firma pracuje codziennie. Sprawdzamy, ile trwają krytyczne operacje, gdzie system czeka na dysk, a gdzie na źle napisane zapytanie, i co się stanie, jeśli serwer padnie w środę o czternastej.
Baza danych, która wyrabia w szczycie
Administracja MS SQL to w praktyce cztery rzeczy: indeksy, statystyki, plan konserwacji i kopie zapasowe. W większości firm, do których wchodzimy, przynajmniej dwie z nich nie były ruszane od wdrożenia. Indeksy są pofragmentowane, statystyki nieaktualne, a kopie robią się na ten sam dysk, na którym leży baza.
Przebudowa indeksów i uporządkowanie planu konserwacji potrafi skrócić czas krytycznych operacji o połowę bez wymiany sprzętu. To najtańsza optymalizacja, jaka istnieje — nie wymaga inwestycji, tylko wiedzy, co i w jakiej kolejności zrobić.
Osobny temat to rozmiar bazy. Systemy magazynowe potrafią trzymać dziesięć lat dokumentów w tabelach operacyjnych. Archiwizujemy stare dane do osobnej bazy, zostawiając w produkcyjnej to, na czym firma faktycznie pracuje. Baza chudnie, backup skraca się z godzin do minut, a raporty przyspieszają.
Wsparcie ERP: Insert, Insoft, WAPRO
Obsługujemy systemy Insert (Subiekt, Rewizor, Gratyfikant), Insoft oraz WAPRO. Zajmujemy się wdrożeniami, migracjami między wersjami, konfiguracją dokumentów i uprawnień, a także naprawą sytuacji, w których coś przestało działać w najgorszym możliwym momencie.
Wsparcie prowadzimy również poza standardowymi godzinami. W produkcji zmiana nocna nie może czekać do rana, a inwentaryzacja robiona w sobotę nie zaczeka do poniedziałku. Ustalamy z góry, co jest awarią krytyczną i w jakim czasie reagujemy.
Robimy też rzeczy, o które rzadko ktoś pyta wprost: raporty, których nie ma w standardzie systemu, eksporty do formatu wymaganego przez kontrahenta i automatyzacje powtarzalnych czynności, które ktoś w firmie wykonuje ręcznie od lat.
Strona i katalog produktowy
Firma produkcyjna sprzedaje kompetencje i park maszynowy, a nie ładne zdjęcia. Kupiec z drugiej strony szuka konkretnych parametrów: technologii, tolerancji, maksymalnych wymiarów detalu, dostępnych materiałów i certyfikatów. Jeżeli tych informacji nie ma na stronie, wysyła zapytanie do kogoś innego.
Piszemy więc treści pod realne zapytania branżowe zamiast pod ogólniki o najwyższej jakości i wieloletnim doświadczeniu. Opis technologii z parametrami przyciąga ruch, którego konkurencja nie zbiera, bo prawie nikt takich treści nie publikuje.
Formularz ofertowy spinamy z systemem, żeby zapytanie trafiało od razu tam, gdzie jest obsługiwane, a nie na skrzynkę, z której ktoś je przepisuje. Przy okazji zbieramy komplet danych potrzebnych do wyceny, więc handlowiec nie traci dnia na dopytywanie.
Ciągłość działania
Kopie zapasowe testujemy, a nie tylko robimy. Backup, którego nikt nigdy nie odtworzył, jest założeniem, nie zabezpieczeniem. Raz na jakiś czas przeprowadzamy próbne odtworzenie na osobnym środowisku i mierzymy, ile realnie trwa powrót do pracy.
Do tego monitoring: wolne miejsce na dyskach, czas wykonania krytycznych zapytań, kolejki i błędy w logach. Większość awarii w produkcji zapowiada się z wyprzedzeniem — pod warunkiem że ktoś patrzy.
Najczęstsze błędy
Najdroższy błąd to traktowanie bazy danych jak sprzętu AGD — działa, więc nie ruszamy. Baza wymaga obsługi: przebudowy indeksów, aktualizacji statystyk i czyszczenia logów. Bez tego z każdym rokiem zwalnia, aż pewnego dnia zatrzymuje produkcję.
Drugi to kopie zapasowe robione na ten sam serwer. Awaria dysku albo szyfrowanie przez ransomware zabiera wtedy jednocześnie dane i backup. Kopia musi leżeć gdzie indziej i musi być regularnie testowana.
Trzeci to strona firmowa bez konkretów. Katalog z dziesięcioma zdjęciami hali i zdaniem o wieloletnim doświadczeniu nie sprzedaje. Kupiec szuka parametrów, a nie deklaracji.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od inwentaryzacji: jakie systemy działają, na jakim sprzęcie, kto jest za co odpowiedzialny i gdzie leżą dane. W wielu firmach ten dokument powstaje po raz pierwszy właśnie przy naszym wejściu.
Potem ustalamy priorytety według ryzyka i kosztu przestoju. Najpierw zabezpieczamy to, czego utrata zatrzymałaby produkcję, dopiero potem optymalizujemy wygodę pracy.
Wsparcie prowadzimy w modelu abonamentowym z określonym czasem reakcji. Wiecie z góry, ile godzin miesięcznie macie w pakiecie i co się dzieje po ich wykorzystaniu.
Jak mierzymy efekt
Mierzymy czas krytycznych operacji przed zmianami i po nich: zamknięcie miesiąca, generowanie raportów, inwentaryzacja, wykonanie kopii. To liczby, które widać w kalendarzu, a nie w abstrakcyjnych wskaźnikach.
Po stronie strony i katalogu patrzymy na liczbę zapytań ofertowych oraz ich jakość — czy trafiają do Was firmy z branż, które faktycznie obsługujecie.
- Wsparcie ERP: Insert, Insoft, WAPRO — także poza godzinami pracy
- Administracja MS SQL: indeksy, kopie, plan konserwacji, odzyskiwanie danych
- Odchudzanie i archiwizacja baz, które przestały wyrabiać w szczycie
- Raporty i eksporty spoza standardu systemu
- Katalog produktowy i opisy technologii pod zapytania B2B
- Monitoring i testowane kopie zapasowe
Sprzedaż maszyn i części rolniczych
Rolnictwo rządzi się swoim kalendarzem. Sezon trwa kilka tygodni, ceny bywają indywidualne dla każdego kontrahenta, a klient dzwoni po konkretny numer części, bo maszyna stoi na polu i każda godzina kosztuje. Sklep, który tego nie obsługuje, przegrywa nie designem, tylko czasem reakcji.
To także branża, w której relacja handlowa jest starsza niż internet. Wielu klientów od lat kupuje przez telefon u tego samego handlowca. Zadaniem platformy nie jest zastąpienie tej relacji, tylko zdjęcie z handlowca powtarzalnej pracy: wyszukiwania numerów, przepisywania list i wysyłania tych samych ofert.
Platforma B2B z cenami dla zalogowanych
Budujemy platformy, w których ceny widzi wyłącznie zalogowany kontrahent, a każdy ma własny cennik i rabaty. Poziomy cenowe można nadawać grupowo albo indywidualnie, a zmiana warunków dla jednego klienta nie wymaga ruszania całego katalogu.
Zamiast klasycznego koszyka dajemy koszyk zapytań ofertowych. Klient kompletuje listę pozycji z numerami i ilościami, dopisuje uwagi i wysyła całość jednym kliknięciem. Handlowiec dostaje gotowe zestawienie i odsyła ofertę z panelu — bez przepisywania czegokolwiek do arkusza.
Dla stałych kontrahentów dokładamy historię zamówień i możliwość powtórzenia poprzedniego zapytania. W sezonie, gdy kupuje się te same materiały eksploatacyjne, to oszczędza obu stronom kilkanaście minut przy każdym zamówieniu.
Katalog części, w którym da się znaleźć
Katalog budujemy tak, żeby dało się znaleźć element po marce maszyny, modelu i numerze producenta. Przy częściach zamiennych pokazujemy powiązania i odpowiedniki, bo klient często ma numer oryginału, a szuka tańszej alternatywy.
Do tego dokładamy opisy zastosowań: do jakich maszyn pasuje dana część, w jakich pracach się zużywa, co warto wymienić przy okazji. W tej branży zapytania w Google są bardzo konkretne, a mało kto pisze pod nie treści — dlatego wejście jest tanie i skuteczne.
Sezon: kiedy włączyć budżet
Kampanie ustawiamy sezonowo. Budżet koncentrujemy w tygodniach, w których realnie kupuje się dany typ maszyn i części, zamiast rozkładać go równo przez dwanaście miesięcy. Różnica w koszcie pozyskania klienta bywa dwukrotna.
Sezonowość planujemy z danych, a nie z przeczucia. Historia wyszukiwań i własne dane sprzedażowe pokazują, kiedy zaczyna się ruch na konkretną grupę produktów. Kampanię uruchamiamy zwykle dwa–trzy tygodnie wcześniej, żeby zdążyć zebrać zapytania przed szczytem.
Serwis i części eksploatacyjne
Firmy serwisujące maszyny rolnicze zarabiają nie tylko na naprawach, ale też na przeglądach i materiałach eksploatacyjnych. Strona powinna to pokazywać: pakiety przeglądowe, listę obsługiwanych marek i zasięg wyjazdów serwisu mobilnego.
Przy serwisie mobilnym szczególnie ważny jest zasięg. Klient chce wiedzieć, czy przyjedziecie do niego, zanim zadzwoni. Mapa obszaru działania rozwiązuje to jednym spojrzeniem i oszczędza telefony, z których nic nie wynika.
Najczęstsze błędy
Pokazywanie cen wszystkim. W B2B rolniczym ceny są elementem negocjacji, a publiczny cennik psuje relacje z kontrahentami i daje przewagę konkurencji. Rozwiązaniem nie jest ukrycie całego sklepu, tylko rozdzielenie katalogu od cen.
Drugi błąd to katalog bez numerów producenta. Klient szuka po numerze z części, którą trzyma w ręku. Jeśli w sklepie tego numeru nie ma, nie znajdzie produktu, nawet jeśli leży na Waszym magazynie.
Trzeci to brak informacji o dostępności. W sezonie liczy się, czy część jest na miejscu, czy trzeba na nią czekać tydzień. Ta jedna informacja decyduje o zamówieniu.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od struktury katalogu i modelu cenowego: kto widzi jakie ceny, jak nadawane są rabaty i skąd biorą się dane o dostępności. To fundament, na którym stoi cała platforma.
Równolegle projektujemy panel handlowca, bo to on będzie korzystał z systemu codziennie. Jeśli obsługa zapytania jest wolniejsza niż telefon, nikt z tego nie skorzysta i inwestycja się nie zwróci.
Przed sezonem robimy przegląd: wydajność, aktualność cenników i gotowość kampanii. Wejście w szczyt z niedziałającym importem cen kosztuje więcej niż cały projekt.
Jak mierzymy efekt
Liczymy zapytania ofertowe wysłane z platformy i czas od zapytania do oferty. Skrócenie tego czasu z jednego dnia do dwóch godzin zwykle podnosi skuteczność bardziej niż jakakolwiek zmiana w wyglądzie.
Sprawdzamy też, ilu kontrahentów korzysta z panelu zamiast dzwonić. To najlepszy wskaźnik, czy narzędzie faktycznie zdejmuje pracę z handlowców.
- Cenniki indywidualne per kontrahent i ceny ukryte przed niezalogowanymi
- Koszyk zapytań ofertowych zamiast klasycznego zamówienia
- Katalog części z filtrowaniem po marce, modelu i numerze producenta
- Panel handlowca do wysyłki ofert i śledzenia zapytań
- Historia zamówień i powtórzenie poprzedniego zapytania
- Kampanie sezonowe z budżetem skupionym na kilku tygodniach
Sklepy internetowe, które sprzedają
Sklep, który nie sprzedaje, prawie nigdy nie ma jednego problemu — ma pięć drobnych. Wolny checkout, brak opisów pod frazy zakupowe, filtry, których nikt nie używa, kiepska obsługa telefonu i kampanie ustawione na ruch zamiast na sprzedaż. Każdy z tych elementów osobno wygląda niegroźnie, razem potrafią kosztować połowę obrotu.
Dlatego zaczynamy od audytu, który nie jest listą zarzutów, tylko kolejnością napraw. Każdy punkt ma oszacowany wpływ na sprzedaż i czas wdrożenia, więc od razu wiadomo, co robić w pierwszym tygodniu, a co może poczekać do kolejnego kwartału.
Ścieżka zakupowa bez niespodzianek
Największy odpływ klientów widzimy zwykle w koszyku i checkoucie. Wymuszona rejestracja, koszty dostawy ujawniane w ostatnim kroku, formularz z piętnastoma polami i brak popularnej metody płatności — każda z tych rzeczy z osobna wycina kilka procent zamówień.
Naprawiamy to po kolei: zakupy bez zakładania konta, koszt dostawy widoczny już na karcie produktu, skrócony formularz, płatności szybkim przelewem i BLIK-iem. To zmiany, które nie wymagają przebudowy sklepu, a widać je w statystykach w ciągu dwóch tygodni.
Osobno pilnujemy szybkości. Sklep, który ładuje się cztery sekundy na telefonie, traci klientów jeszcze zanim zobaczy produkt. Optymalizujemy obrazy, ograniczamy skrypty zewnętrzne i porządkujemy wtyczki, których przez lata narosło kilkadziesiąt.
Integracje, czyli koniec przepisywania
Stany magazynowe, ceny, zamówienia, faktury i przesyłki powinny krążyć między sklepem a systemem automatycznie. Ręczne przepisywanie to nie tylko koszt czasu, ale też źródło błędów, które kończą się reklamacjami i zwrotami.
Łączymy sklepy WooCommerce, Shoper i PrestaShop z systemami magazynowymi, programami do faktur oraz kurierami. Do tego integracje z Allegro i innymi platformami sprzedażowymi, żeby jeden magazyn obsługiwał wszystkie kanały bez podwójnej sprzedaży tego samego towaru.
Treści, które pracują po wyłączeniu reklam
Opisy kategorii i produktów piszemy pod realne zapytania zakupowe. Nie pod frazy z generatora, tylko pod to, co ludzie faktycznie wpisują, gdy są gotowi kupić. To one budują ruch, który zostaje, gdy skończy się budżet reklamowy.
W sklepach z dużym katalogiem szczególnie opłacają się opisy kategorii i podkategorii. Jedna dobrze napisana kategoria potrafi generować więcej wejść niż setka kart produktów, bo odpowiada na zapytanie ogólniejsze i zbiera ruch z całej grupy.
Do tego poradniki i porównania. W wielu branżach klient najpierw szuka odpowiedzi na pytanie, a dopiero potem produktu. Treść, która odpowiada na to pytanie, wprowadza go do sklepu, zanim zrobi to konkurencja.
Reklama rozliczana wartością zamówień
Google Shopping, remarketing i kampanie Meta prowadzimy pod wartość koszyka, a nie pod kliknięcia. Konfigurujemy poprawny pomiar konwersji z wartością zamówienia, bo bez tego optymalizacja kampanii jest zgadywaniem.
Przy okazji zwykle znajdujemy pieniądze do odzyskania: kampanie wyświetlające się na frazy niesprzedażowe, produkty bez marży promowane najmocniej i remarketing goniący ludzi, którzy już kupili.
Najczęstsze błędy
Przebudowa sklepu bez audytu. Firma wydaje budżet na nowy wygląd, a problem leżał w kosztach dostawy i braku BLIK-a. Po wdrożeniu sprzedaż stoi w miejscu, tylko szablon jest ładniejszy.
Drugi błąd to kampanie bez poprawnego pomiaru. Jeśli konwersje liczone są bez wartości zamówienia, algorytm optymalizuje pod liczbę transakcji i promuje najtańsze produkty o zerowej marży.
Trzeci to zaniedbanie treści. Sklep żyjący wyłącznie z reklam ma zerowy ruch w dniu, w którym skończy się budżet. Opisy kategorii i poradniki budują poduszkę, która działa cały czas.
Jak wygląda współpraca
Pierwszy etap to audyt i lista poprawek uszeregowana według wpływu na sprzedaż. Dostajecie ją nawet wtedy, gdy zdecydujecie się wdrażać zmiany samodzielnie albo z inną firmą.
Drugi etap to szybkie poprawki: checkout, płatności, szybkość, najważniejsze karty produktów. Efekty widać zwykle w ciągu dwóch–trzech tygodni.
Trzeci to praca długofalowa: treści, integracje i kampanie. To etap, na którym sklep przestaje zależeć wyłącznie od budżetu reklamowego.
Jak mierzymy efekt
Podstawą jest współczynnik konwersji i średnia wartość zamówienia, liczone osobno dla ruchu z wyszukiwarki i z reklam. Wzrost samego ruchu bez wzrostu zamówień oznacza, że pracujemy na złych frazach.
Do tego udział przychodu z ruchu organicznego. Im wyższy, tym bezpieczniejszy biznes — bo nie kończy się w dniu wstrzymania kampanii.
- Audyt sklepu z listą poprawek uszeregowaną według wpływu na sprzedaż
- Skrócony checkout, płatności BLIK i szybki przelew
- Integracje z magazynem, fakturami, kurierami i Allegro
- Opisy kategorii i produktów pod realne zapytania zakupowe
- Google Shopping i remarketing rozliczane wartością zamówień
- Optymalizacja szybkości na urządzeniach mobilnych
Hotele, pensjonaty i apartamenty
Obiekt noclegowy sprzedaje wrażenie, którego nie da się opisać samym tekstem. Gość chce zobaczyć pokój, jadalnię i widok z okna, zanim zarezerwuje. Zdjęcia pomagają, ale nie oddają układu wnętrza ani realnego metrażu.
Drugi problem to prowizje. Każda rezerwacja z portalu pośrednika kosztuje kilkanaście procent. Własna strona ma jedno zadanie: przejąć część tych rezerwacji, bo każda przejęta to czysty zysk bez oddawania marży.
Rezerwacja bez pośrednika
Podpinamy silnik rezerwacyjny bezpośrednio na stronie, z kalendarzem dostępności i cenami sezonowymi. Gość widzi wolne terminy i rezerwuje w kilku krokach, bez przechodzenia na portal zewnętrzny.
Do tego komunikat o najlepszej cenie na własnej stronie. To standard w hotelarstwie i działa: część gości sprawdza portal, a rezerwuje bezpośrednio, jeśli widzi realną korzyść.
Kalendarz spinamy z channel managerem, żeby dostępność była wspólna dla wszystkich kanałów i nie doszło do podwójnej rezerwacji tego samego pokoju.
Pokoje pokazane uczciwie
Każdy typ pokoju dostaje własną podstronę z metrażem, wyposażeniem, liczbą osób i zdjęciami z kilku ujęć. Wirtualny spacer 360° pokazuje układ lepiej niż dziesięć fotografii.
Publikujemy spacer także w wizytówce Google. Obiekt z aktywnym spacerem wyświetla się w mapach częściej i dłużej zatrzymuje uwagę, a to najtańszy ruch, jaki hotel może dostać.
Sezon i obłożenie
Kampanie planujemy pod kalendarz rezerwacji, a nie pod równy budżet miesięczny. Inaczej promuje się weekend majowy, inaczej ferie, a inaczej luki w środku tygodnia.
Dla obiektów z niskim obłożeniem poza sezonem przygotowujemy osobne strony ofertowe: pakiety pobytowe, oferty dla firm, pobyty długoterminowe. To zwykle najszybszy sposób na zapełnienie martwych terminów.
Najczęstsze błędy
Brak cen na własnej stronie. Gość porównuje z portalem, nie znajduje kwoty i rezerwuje tam, gdzie ją widzi — czyli u pośrednika, który pobierze prowizję.
Drugi błąd to zdjęcia sprzed remontu. Po odnowieniu pokoi warto zrobić nową sesję, bo gość porównuje obiekty właśnie po zdjęciach.
Trzeci to brak informacji o tym, co jest w cenie. Śniadanie, parking, basen, dopłata za zwierzę — każde niewyjaśnione pytanie to jeden telefon więcej.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od materiału: spacer, zdjęcia pokoi i ujęcia z drona. Bez tego nawet najlepsza strona nie zadziała, bo w tej branży sprzedaje obraz.
Potem podpinamy silnik rezerwacyjny i porządkujemy typy pokoi oraz cennik sezonowy. Na końcu wizytówka Google i kampanie pod luki w kalendarzu.
Jak mierzymy efekt
Liczymy rezerwacje bezpośrednie i ich udział w całości. Każdy punkt procentowy przejęty portalom to konkretna kwota, która zostaje w obiekcie.
Patrzymy też na wyświetlenia wizytówki i kliknięcia w trasę dojazdu — te wskaźniki najszybciej reagują na publikację spaceru.
- Silnik rezerwacyjny na własnej stronie i mniej prowizji
- Wirtualny spacer 360° w obiekcie i w wizytówce Google
- Osobne podstrony typów pokoi z metrażem i wyposażeniem
- Integracja kalendarza z channel managerem
- Strony ofertowe pod pakiety i pobyty poza sezonem
- Lokalne SEO i prowadzenie opinii gości
Restauracje, kawiarnie i lokale
W gastronomii większość decyzji zapada w telefonie, kilkanaście minut przed wyjściem z domu. Gość sprawdza trzy rzeczy: czy jest otwarte, co jest w menu i jak wyglądają opinie. Jeśli którejkolwiek z tych informacji nie znajdzie w kilka sekund, wybiera lokal obok.
Dlatego strona restauracji nie musi być rozbudowana. Musi być szybka, aktualna i odpowiadać na te trzy pytania bez przewijania.
Menu, które da się zaktualizować
Menu w pliku PDF to najczęstszy błąd w tej branży. Gość na telefonie musi je pobrać, powiększyć i przewijać, a Google w ogóle go nie czyta. Menu w formie strony rozwiązuje oba problemy i wchodzi do wyników wyszukiwania.
Przygotowujemy je tak, żeby zmiana ceny czy dania zajmowała pięć minut i nie wymagała kontaktu z nami. Przy menu sezonowym to różnica między aktualną kartą a taką sprzed pół roku.
Dokładamy oznaczenia alergenów i opcji wegetariańskich. To informacja, której część gości szuka jako pierwszej, a rzadko który lokal ma ją online.
Wizytówka ważniejsza niż strona
W gastronomii większość ruchu przychodzi z map, nie z wyszukiwarki. Prowadzimy wizytówkę Google kompleksowo: aktualne godziny, zdjęcia wnętrza i dań, menu, posty o wydarzeniach i odpowiedzi na opinie.
Nieaktualne godziny to najkosztowniejszy drobiazg. Gość, który przyjedzie pod zamknięte drzwi, zostawi opinię, którą przeczyta kilkaset osób.
Odpowiedź na krytyczną opinię jest ważniejsza niż sama opinia — czyta ją znacznie więcej osób niż autora wpisu, a rzeczowa reakcja buduje zaufanie skuteczniej niż komplet piątek bez komentarzy.
Zamówienia i dowóz
Lokalom z dowozem podpinamy zamówienia online na własnej stronie. Każde zamówienie przyjęte bezpośrednio zamiast przez platformę pośredniczącą to kilkanaście procent marży, które zostaje u Was.
Do tego rezerwacja stolika online. Nie zastąpi telefonu, ale zdejmuje część połączeń w godzinach, w których obsługa ma najwięcej pracy.
Najczęstsze błędy
Menu w PDF-ie i nieaktualne godziny. To dwa najczęstsze i najtańsze do naprawienia błędy w całej branży.
Drugi to brak zdjęć dań. Gość wybiera oczami; karta bez zdjęć przegrywa z lokalem, który je ma, nawet jeśli gotuje gorzej.
Trzeci to ignorowanie opinii. Profil bez odpowiedzi wygląda na porzucony, a właśnie tam zapada decyzja o wyjściu na kolację.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od wizytówki Google, bo to ona przynosi większość ruchu. Potem strona z menu, które możecie aktualizować sami.
Następnie zdjęcia wnętrza i dań oraz proces zbierania opinii. Kampanie włączamy na końcu, zwykle punktowo pod wydarzenia i weekendy.
Jak mierzymy efekt
Liczymy telefony i kliknięcia w trasę z wizytówki oraz zamówienia złożone bezpośrednio. To trzy liczby, które realnie przekładają się na obrót.
Sprawdzamy też tempo przyrostu opinii — w gastronomii to najlepszy wskaźnik wyprzedzający.
- Menu jako strona, nie PDF — z alergenami i opcjami wegetariańskimi
- Samodzielna aktualizacja karty w kilka minut
- Prowadzenie wizytówki Google i odpowiedzi na opinie
- Zamówienia online bez prowizji platform pośredniczących
- Rezerwacja stolika online
- Zdjęcia wnętrza i dań oraz posty o wydarzeniach
Sale weselne, eventy i konferencje
Sala weselna sprzedaje wyobrażenie. Para młoda chce zobaczyć wnętrze, oszacować, ile osób się zmieści, i wyobrazić sobie w nim swoje wesele. Zdjęcia z jednego ujęcia tego nie załatwiają, bo nie oddają skali.
To też branża z najdłuższym cyklem decyzyjnym w całej gastronomii i hotelarstwie. Termin rezerwuje się z rocznym wyprzedzeniem, a decyzja zapada po obejrzeniu kilku obiektów. Wygrywa ten, który dostarczy najwięcej konkretów najwcześniej.
Spacer 3D i ujęcia z drona
Wirtualny spacer pozwala obejrzeć salę, przedsionek i teren zewnętrzny bez wizyty. Dla par spoza miasta to często pierwszy filtr — obiekt bez spaceru wypada z listy, zanim ktokolwiek zadzwoni.
Ujęcia z drona pokazują otoczenie, parking i skalę obiektu jednym kadrem. Przy salach z ogrodem albo stodołach to najmocniejszy materiał, jaki można mieć.
Trzy różne grupy klientów
Wesela, konferencje i imprezy firmowe to trzy różne grupy z różnymi pytaniami. Wesele: menu, nocleg, alkohol, korkowe. Konferencja: nagłośnienie, rzutnik, układ sali, przerwy kawowe. Impreza firmowa: termin w tygodniu, faktura, integracja.
Każda z nich dostaje własną stronę ofertową z językiem dopasowanym do decydenta. Jedna wspólna podstrona o wynajmie sali nie przekonuje żadnej z tych grup.
Formularz, który zbiera termin
Formularz zapytania zbiera od razu datę i liczbę osób. Dzięki temu odpowiedź może być konkretna już w pierwszym mailu, zamiast zaczynać się od pytania o termin. W sezonie ślubnym to bywa różnica między rezerwacją a ciszą.
Do tego kalendarz wolnych terminów. Para, która widzi, że jej data jest jeszcze dostępna, dzwoni od razu — a nie po tygodniu porównywania.
Najczęstsze błędy
Jedna wspólna strona o wynajmie sali dla wszystkich typów wydarzeń. Para młoda i osoba organizująca konferencję szukają zupełnie innych informacji.
Drugi błąd to brak orientacyjnych cen. Obiekt boi się odstraszyć kwotą, a odstrasza brakiem informacji — bo para i tak porównuje kilka miejsc.
Trzeci to formularz z jednym polem na wiadomość. Bez daty i liczby gości pierwsza odpowiedź nie może być konkretna, a każda wymiana maili to stracony dzień.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od spaceru 3D i ujęć z drona, bo to materiał, który decyduje o wejściu na krótką listę.
Potem budujemy trzy osobne ścieżki ofertowe i formularz zbierający termin oraz liczbę osób. Na końcu kalendarz dostępności i kampanie pod sezon ślubny.
Jak mierzymy efekt
Mierzymy liczbę zapytań z podaną datą i odsetek tych, które kończą się prezentacją obiektu. To dwa etapy, na których najłatwiej stracić klienta.
Dodatkowo sprawdzamy, ile zapytań dotyczy terminów poza sezonem — tam zwykle jest najwięcej do odzyskania.
- Wirtualny spacer 3D po sali i terenie zewnętrznym
- Filmowanie dronem obiektu i okolicy
- Osobne strony ofertowe: wesela, konferencje, imprezy firmowe
- Formularz zapytania zbierający datę i liczbę osób
- Kalendarz wolnych terminów
- Galeria realizacji z podziałem na typy wydarzeń
Budownictwo, deweloperzy i nieruchomości
W budownictwie o zleceniu decyduje portfolio i zaufanie. Klient chce zobaczyć obiekty podobne do swojego, poznać zakres prac i termin, a potem sprawdzić, czy firma faktycznie ma czym pracować. Strona pokazująca dziesięć przypadkowych zdjęć bez opisu tego nie załatwia.
To też branża, w której zakres zleceń bywa bardzo szeroki — od remontu łazienki po halę produkcyjną. Strona musi więc od razu komunikować, w czym się specjalizujecie, żeby nie zbierać zapytań, których i tak nie przyjmiecie.
Portfolio, które sprzedaje
Projektujemy serwisy, w których realizacje są uporządkowane według typu inwestycji. Każda ma zdjęcia z placu budowy i efektu końcowego, zakres prac, czas realizacji oraz — jeśli klient się zgodzi — krótką opinię inwestora.
Zdjęcie z placu budowy działa mocniej niż wyretuszowana wizualizacja, bo pokazuje, że firma naprawdę tam była. Dlatego zachęcamy do dokumentowania prac na bieżąco i pokazujemy, jak robić to tak, żeby materiał nadawał się na stronę.
Do tego dokładamy ujęcia z drona — materiał, którego konkurencja zwykle nie ma, a który jednym kadrem pokazuje skalę inwestycji. Dla obiektów przemysłowych i osiedli to najbardziej przekonujące zdjęcie w całym portfolio.
Deweloperzy: karty inwestycji
Dla deweloperów i biur nieruchomości budujemy karty inwestycji z wyszukiwarką mieszkań: metraż, piętro, liczba pokoi, ekspozycja, status dostępności i formularz zapytania o konkretny lokal.
Dane można aktualizować z panelu albo pobierać automatycznie z systemu sprzedaży. Druga opcja jest lepsza, bo mieszkanie sprzedane w poniedziałek nie powinno być dostępne na stronie w czwartek — to najczęstsze źródło irytacji klientów.
Rzuty, wizualizacje i harmonogram budowy trzymamy w jednym miejscu, żeby zainteresowany nie musiał prosić handlowca o PDF. Im mniej barier przed kontaktem, tym więcej zapytań o konkretny lokal zamiast ogólnych pytań o cenę.
Widoczność w miastach, w których pracujecie
SEO prowadzimy na frazy usługowe w miastach, w których realnie pracujecie, bo zapytanie „usługi budowlane” bez lokalizacji rzadko kończy się zleceniem. Dla firm działających w kilku województwach budujemy osobne strony lokalne z własną treścią.
Uzupełnieniem jest wizytówka Google z aktualnym zakresem prac i zdjęciami realizacji. W budownictwie wiele zapytań pochodzi z map — klient szuka wykonawcy w okolicy i dzwoni do trzech pierwszych z listy.
Rekrutacja jako część strony
W budownictwie brakuje rąk do pracy, a ogłoszenia na portalach są drogie i krótkotrwałe. Zakładka z ofertami pracy na własnej stronie zbiera kandydatów przez cały rok i kosztuje tyle, co jej przygotowanie.
Robimy ją tak, żeby dało się dodać ogłoszenie samodzielnie, bez kontaktu z nami, i żeby zgłoszenia trafiały bezpośrednio do osoby odpowiedzialnej za rekrutację.
Najczęstsze błędy
Portfolio bez opisu. Dziesięć zdjęć bez informacji, co dokładnie było w zakresie, ile trwało i gdzie było realizowane, nie przekonuje inwestora, bo nie da się z niego wyciągnąć żadnego wniosku.
Drugi błąd to brak specjalizacji na stronie. Firma pisze, że robi wszystko, więc klient szukający konkretnej usługi nie ma pewności, czy trafił dobrze — i dzwoni gdzie indziej.
Trzeci to nieaktualne oferty mieszkań u deweloperów. Nic tak nie psuje pierwszego kontaktu jak informacja, że lokal, o który klient pyta, sprzedał się dwa tygodnie temu.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od uporządkowania materiału z realizacji: co macie, czego brakuje, co da się jeszcze sfotografować. Przy trwających budowach ustalamy prosty schemat dokumentowania prac.
Potem projektujemy strukturę: typy inwestycji, zakresy usług, obszar działania. Dopiero na tym budujemy stronę, żeby każda usługa miała własne miejsce w wyszukiwarce.
Dla deweloperów osobnym etapem jest integracja z systemem sprzedaży, żeby statusy lokali aktualizowały się bez udziału człowieka.
Jak mierzymy efekt
Podstawą jest liczba zapytań ofertowych i ich dopasowanie do profilu firmy. Dziesięć zapytań o usługę, której nie świadczycie, jest gorsze niż dwa trafione.
Dla deweloperów mierzymy zapytania o konkretne lokale oraz czas spędzony na karcie inwestycji. To pokazuje, czy materiał odpowiada na pytania, czy tylko ładnie wygląda.
- Portfolio realizacji z podziałem na typy inwestycji
- Karty inwestycji, rzuty i wyszukiwarka dostępnych lokali
- Zdjęcia i filmy z drona: postęp prac oraz efekt końcowy
- Strony lokalne dla miast, w których działa firma
- Wizytówka Google z aktualnym zakresem prac
- Zakładka rekrutacyjna ze zgłoszeniami trafiającymi wprost do kadr
Gabinety, przychodnie i kliniki
W medycynie strona ma dwa zadania: zbudować zaufanie i nie utrudnić rejestracji. Pacjent, który trafia na serwis bez cennika, bez opisu zabiegu i bez możliwości zapisu online, wraca do wyszukiwarki i wybiera kolejny wynik. Nie dlatego, że gabinet jest gorszy — dlatego, że nie dostał odpowiedzi.
To również branża z najbardziej wymagającymi zasadami komunikacji. Reklama usług medycznych jest ograniczona przepisami, a Google dodatkowo zaostrza wymagania wobec treści dotyczących zdrowia. Piszemy tak, żeby kampania działała, a nie czekała na odwołanie od odrzucenia.
Cennik i opisy zabiegów
Czytelny cennik jest w medycynie przewagą, nie zagrożeniem. Pacjent i tak porówna trzy gabinety; jeśli u Was nie znajdzie ceny, po prostu nie zadzwoni. Cennik można prowadzić widełkowo, z wyjaśnieniem, od czego zależy ostateczna kwota.
Opisy zabiegów piszemy pod pytania pacjentów: jak wygląda przygotowanie, ile trwa zabieg, czy boli, jaka jest rekonwalescencja, jakie są przeciwwskazania. To dokładnie te frazy, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę wieczorem, zanim się zdecydują.
Rejestracja bez telefonu
Integracja z systemem rezerwacji wizyt online zdejmuje z rejestracji dziesiątki telefonów miesięcznie. Pacjent widzi wolne terminy i wybiera sam, a system wysyła potwierdzenie i przypomnienie, co zmniejsza liczbę nieodwołanych wizyt.
Dla gabinetów, które nie chcą pełnego kalendarza online, robimy prostszy wariant: formularz zgłoszenia z preferowanym terminem, który trafia do rejestracji jako gotowa lista do oddzwonienia.
Zaufanie: ludzie, nie hasła
Profile lekarzy z wykształceniem, specjalizacjami i doświadczeniem robią w tej branży więcej niż jakiekolwiek hasło reklamowe. Pacjent wybiera konkretną osobę, a nie placówkę, i chce wiedzieć, komu powierza zdrowie.
Do tego zdjęcia gabinetu i sprzętu. W stomatologii, medycynie estetycznej czy fizjoterapii wygląd miejsca jest częścią decyzji — a wirtualny spacer pozwala je obejrzeć bez wizyty.
Widoczność lokalna i opinie
Dla gabinetu w konkretnej dzielnicy lokalne SEO i wizytówka Google to najtańsze źródło zapisów. Frazy typu „stomatolog” plus dzielnica albo „fizjoterapeuta” plus miasto mają niższą konkurencję i wyższą skuteczność niż zapytania ogólnokrajowe.
Opinie pacjentów zbieramy zgodnie z zasadami — bez wymuszania i bez nagradzania. Systematyczna prośba po wizycie wystarczy, żeby profil rósł w tempie, które wyprzedza konkurencję.
Najczęstsze błędy
Brak cennika. Gabinet obawia się porównywania, a w efekcie traci pacjentów, którzy po prostu nie zadzwonili. Widełki cenowe z wyjaśnieniem są lepsze niż cisza.
Drugi błąd to opisy zabiegów pisane językiem medycznym. Pacjent nie szuka nazwy procedury, tylko opisu problemu, który ma. Treść musi zaczynać się od objawu, a nie od terminologii.
Trzeci to obietnice efektu w kampaniach. To najszybsza droga do odrzucenia reklamy albo blokady konta, a przy usługach medycznych także do problemów formalnych.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od listy usług i cennika, bo to szkielet całego serwisu. Równolegle ustalamy, co można komunikować, a czego nie — im wcześniej, tym mniej poprawek później.
Potem przygotowujemy profile lekarzy, materiał zdjęciowy i integrację z rejestracją online. Dopiero na końcu zajmujemy się kampaniami, gdy strona jest gotowa przyjąć ruch.
Treści rozbudowujemy etapami: najpierw najczęstsze zabiegi, potem rzadsze. Pisanie wszystkiego naraz zwykle kończy się materiałem, którego nikt nie zdąży zweryfikować merytorycznie.
Jak mierzymy efekt
Liczymy zapisy online i telefony, osobno dla ruchu z map i z wyszukiwarki. Do tego liczbę wyświetleń najważniejszych podstron zabiegowych, bo to one prowadzą do rejestracji.
Sprawdzamy też, jak rośnie liczba opinii. W medycynie to wskaźnik, który przekłada się na zapisy najbardziej bezpośrednio.
- Cennik zabiegów i opisy pisane pod pytania pacjentów
- Integracja z systemem rezerwacji wizyt online
- Profile lekarzy budujące zaufanie przed pierwszą wizytą
- Wirtualny spacer po gabinecie
- Treści i kampanie zgodne z zasadami reklamy usług medycznych
- Lokalne SEO i prowadzenie wizytówki Google
Usługi dla firm i doradztwo
Biura rachunkowe, kancelarie, firmy sprzątające i doradcze sprzedają kompetencje, a nie produkt z półki. Strona ma to udowodnić w kilkanaście sekund: konkretny zakres usług, przykłady realizacji, ludzie, którzy za tym stoją, i jasna ścieżka do kontaktu.
Największym błędem w tej branży jest pisanie o sobie zamiast o kliencie. „Jesteśmy dynamicznie rozwijającą się firmą” nie mówi nic. „Prowadzimy księgowość spółek z o.o. z obrotem do 5 mln zł i rozliczamy kierowców w transporcie międzynarodowym” mówi wszystko.
Treści, które wygrywają zapytanie
Piszemy treści odpowiadające na pytania zadawane przed wyborem wykonawcy: ile to kosztuje, jak wygląda współpraca, co jest po stronie klienta, jak szybko można zacząć, co się dzieje, jeśli chcemy zrezygnować.
To najczęściej odwiedzane podstrony w całym serwisie, a większość konkurencji ich po prostu nie ma. Firma, która odpowiada wprost na pytanie o cenę — choćby widełkami — dostaje zapytania od osób już zdecydowanych.
Dokładamy też opisy procesu współpracy krok po kroku. W usługach niematerialnych klient kupuje przewidywalność; harmonogram i jasny podział obowiązków usuwa największą obawę przed podpisaniem umowy.
Wiele lokalizacji, jeden panel
Jeśli obsługujecie wiele miast, budujemy strukturę stron lokalnych zarządzaną z jednego panelu. Każde miasto dostaje własną treść i własne dane kontaktowe, ale zmiana w szablonie wchodzi wszędzie naraz — bez powielania tej samej strony dwadzieścia razy.
Kluczowe jest, żeby te strony nie były kopią z podmienioną nazwą miasta. Google traktuje takie zestawy jako treść niskiej jakości. Piszemy więc dla każdej lokalizacji akapit o specyfice rynku, przykładach klientów albo zakresie dojazdów.
Zapytania, które nie giną
Formularze zapytań spinamy z pocztą i systemem ofertowania, żeby żadne zgłoszenie nie zginęło w skrzynce. Przy większym ruchu dokładamy prostą kolejkę: kto odpowiada, w jakim czasie i co się dzieje, gdy nikt nie odebrał tematu.
Mierzymy też, ile zapytań kończy się umową. Bez tego nie da się ocenić, czy kampania działa — sama liczba leadów nic nie znaczy, jeśli połowa jest niedopasowana do oferty.
Reklama na frazy o wysokiej intencji
Kampanie prowadzimy na frazy o wysokiej intencji zakupowej: nazwa usługi plus miasto, nazwa usługi plus „cena”, nazwa usługi plus branża klienta. To ruch droższy za kliknięcie, ale nieporównywalnie tańszy w przeliczeniu na podpisaną umowę.
Równolegle wykluczamy zapytania informacyjne i rekrutacyjne, które w usługach B2B potrafią zjeść znaczną część budżetu bez jednego zapytania ofertowego.
Najczęstsze błędy
Strona o firmie zamiast o kliencie. Historia założenia i misja nie interesują nikogo poza zarządem. Klient chce wiedzieć, czy rozwiążecie jego problem i ile to kosztuje.
Drugi błąd to unikanie tematu ceny. Klient i tak ją pozna — pytanie tylko, czy od Was, czy od konkurencji, która odpowiedziała pierwsza.
Trzeci to strony lokalne będące kopią z podmienioną nazwą miasta. Google traktuje to jako treść niskiej jakości i zamiast wzrostu widoczności dostajecie spadek.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od rozmowy o tym, kogo chcecie obsługiwać, a kogo nie. To ustawia całą komunikację i pozwala odsiać zapytania, które i tak byłyby odrzucone.
Potem powstaje struktura usług i treści odpowiadające na pytania sprzed decyzji. Ten etap wymaga Waszego udziału — wiedzę o branży macie Wy, my ją tylko porządkujemy i zapisujemy.
Na końcu podłączamy formularze, pomiar i kampanie. Bez pomiaru nie da się ocenić, czy zmiany działają.
Jak mierzymy efekt
Liczymy zapytania i ich jakość, a nie kliknięcia. Ustalamy z Wami, co jest wartościowym zgłoszeniem, i dopiero na tej podstawie optymalizujemy kampanie.
Patrzymy też na widoczność w wyszukiwarce dla fraz o wysokiej intencji. Wzrost pozycji na pytania sprzed decyzji przekłada się na zapytania z kilkutygodniowym opóźnieniem.
- Strony usługowe z realnym opisem zakresu i procesu współpracy
- Odpowiedzi na pytania zadawane przed wyborem wykonawcy
- Struktura stron lokalnych dla wielu miast bez duplikowania treści
- Formularze zapytań spięte z pocztą i systemem ofertowania
- Pomiar liczby zapytań i ich jakości, nie samych kliknięć
- Kampanie na frazy o wysokiej intencji zakupowej
Transport, spedycja i logistyka
W transporcie liczą się dwie rzeczy: szybka wycena i wiarygodność przewoźnika. Klient, który szuka firmy do konkretnej trasy, porównuje trzy oferty w ciągu godziny. Wygrywa ten, kto odpowie pierwszy i pokaże, że ma czym oraz z kim jechać.
Dlatego strona firmy transportowej jest przede wszystkim narzędziem do zbierania kompletnych zapytań. Im mniej dopytywania po pierwszym kontakcie, tym krótszy czas do oferty i większa szansa na zlecenie.
Formularz, który zbiera komplet danych
Budujemy formularze zapytania o trasę, które zbierają od razu wszystko, co potrzebne: relację, rodzaj ładunku, wagę, wymiary, wymagania (chłodnia, ADR, winda) i termin. Handlowiec dostaje gotowe zestawienie zamiast trzech maili z dopytywaniem.
Do tego kalkulator wstępnej wyceny, który odsiewa zapytania niedopasowane do Waszej floty, zanim zajmą czas. Klient szukający transportu ponadgabarytowego nie powinien trafiać do firmy jeżdżącej wyłącznie busami — i odwrotnie.
Flota i uprawnienia jako argument
Sekcja floty, licencji i ubezpieczeń robi w tej branży więcej niż hasła marketingowe. Pokazujemy realne pojazdy, dopuszczalne ładowności, wyposażenie i uprawnienia — to argumenty, które zamykają rozmowę.
Dla spedycji ważne są też certyfikaty i przynależność do giełd transportowych. Klient sprawdza wiarygodność przed wysłaniem towaru wartego kilkaset tysięcy złotych, więc im więcej twardych informacji, tym krótsza droga do zlecenia.
Panele dla stałych klientów
Firmom obsługującym powtarzalne trasy budujemy panele dla stałych klientów: status zleceń, historia, dokumenty przewozowe do pobrania i możliwość zgłoszenia kolejnego transportu w dwóch kliknięciach.
Panel integrujemy z systemem zleceń, żeby dane nie były wpisywane dwa razy. To zwykle największa oszczędność czasu w całym projekcie — zarówno po Waszej stronie, jak i po stronie klienta.
SEO na relacje i typy ładunków
Pozycjonowanie prowadzimy na relacje i typy ładunków, a nie na samo słowo „transport”. Zapytania w rodzaju „transport ponadgabarytowy Lublin–Niemcy” są rzadsze, ale zamieniają się w zlecenie nieporównywalnie częściej.
Dla każdej ważnej relacji i specjalizacji tworzymy osobną stronę z konkretną treścią: czasy przejazdu, wymagania formalne, typowe ładunki. To buduje ruch, którego nie da się kupić w kampanii, bo konkurencja nie licytuje tak wąskich fraz.
Najczęstsze błędy
Formularz z trzema polami. Klient wpisuje „transport z Lublina do Berlina”, a handlowiec i tak musi dopytać o wszystko. Każde dopytanie to godzina zwłoki i szansa dla konkurencji.
Drugi błąd to brak informacji o specjalizacji. Firma jeżdżąca chłodniami dostaje zapytania o przeprowadzki, bo strona mówi tylko „transport krajowy i międzynarodowy”.
Trzeci to brak dowodów wiarygodności. Bez licencji, ubezpieczenia i zdjęć floty klient wysyłający towar za kilkaset tysięcy złotych wybierze firmę, która to pokazuje.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od zdefiniowania, jakie zlecenia chcecie przyjmować, i budujemy formularz, który je odsiewa. To najprostszy sposób na odzyskanie czasu handlowców.
Potem tworzymy strony dla kluczowych relacji i typów ładunków — to fundament widoczności w wyszukiwarce w tej branży.
Dla firm z powtarzalnymi klientami budujemy panel zleceń i spinamy go z systemem, żeby dane nie były wprowadzane dwa razy.
Jak mierzymy efekt
Mierzymy liczbę kompletnych zapytań i czas do wysłania oferty. Skrócenie tego czasu jest w transporcie najsilniejszą dźwignią sprzedażową.
Sprawdzamy też, jaki procent zapytań pasuje do floty. Rosnący udział trafionych zgłoszeń oznacza, że formularz i treści działają.
- Formularz zapytania o trasę z kompletem danych ładunku
- Kalkulator wstępnej wyceny odsiewający niedopasowane zapytania
- Prezentacja floty, licencji i ubezpieczeń
- Panele dla stałych klientów spięte z systemem zleceń
- Osobne strony dla kluczowych relacji i specjalizacji
- Pozycjonowanie na typy ładunków zamiast fraz ogólnych
Szkoły, kursy i ośrodki szkoleniowe
Szkoły językowe, ośrodki szkoleniowe i trenerzy sprzedają terminy. Strona musi więc pokazywać aktualny harmonogram, liczbę wolnych miejsc i cenę, a zapis powinien kończyć się płatnością, a nie mailem z prośbą o kontakt. Każdy dodatkowy krok między decyzją a zapisem to utracony uczestnik.
To także branża o silnej sezonowości. Wrzesień i styczeń decydują o wyniku całego roku, więc strona i kampanie muszą być gotowe wcześniej, a nie w tygodniu startu naboru.
Katalog kursów z zapisami online
Budujemy katalogi kursów z terminami, poziomami, liczbą wolnych miejsc i ceną. System sam pilnuje limitu, wysyła potwierdzenie i przypomnienie przed startem, a Wy widzicie listę uczestników w panelu zamiast w arkuszu.
Płatności online skracają ścieżkę do minimum. Uczestnik, który zapłacił zaliczkę, przychodzi na zajęcia znacznie częściej niż ten, który tylko zadeklarował udział — a Wy planujecie grupy na realnych danych.
Szkolenia dofinansowane
Dla szkoleń dofinansowanych przygotowujemy osobne ścieżki z opisem procedury, listą dokumentów i formularzem zgłoszenia. To zwykle najczęściej odwiedzana podstrona w całym serwisie, bo procedura odstrasza bardziej niż cena.
Im prościej opiszecie kroki i im więcej dokumentów udostępnicie do pobrania, tym mniej telefonów z tymi samymi pytaniami i tym więcej zgłoszeń dochodzi do końca.
Treści pod realne zapytania
Treści piszemy pod frazy „kurs + miasto” oraz „szkolenie + branża”, bo tak wyglądają realne zapytania. Strona ogólna o szkoleniach nie ma szans w wyszukiwarce; strona o konkretnym kursie w konkretnym mieście — ma.
Dokładamy artykuły odpowiadające na pytania poprzedzające decyzję: jak wybrać poziom, ile trwa nauka do konkretnego egzaminu, czy certyfikat jest honorowany. To ruch, który wraca w momencie zapisów.
Opinie i wyniki uczestników
W edukacji dowodem skuteczności są wyniki uczestników i ich opinie. Zbieramy je systematycznie po zakończeniu kursu i publikujemy razem z informacją, jakiego szkolenia dotyczą — anonimowa pochwała bez kontekstu nikogo nie przekonuje.
Dla firm szkolących pracowników przygotowujemy osobną ścieżkę B2B z ofertą szkoleń zamkniętych, bo to zupełnie inny proces decyzyjny niż zapis osoby prywatnej.
Najczęstsze błędy
Harmonogram w PDF-ie aktualizowany raz na kwartał. Kandydat nie wie, czy termin jest jeszcze aktualny, więc pisze maila i czeka — a w międzyczasie zapisuje się gdzie indziej.
Drugi błąd to zapis kończący się formularzem kontaktowym. Każdy dodatkowy krok między decyzją a zapisem odsiewa część chętnych, a płatność online domyka sprawę od razu.
Trzeci to brak informacji o poziomach i wymaganiach wstępnych. Uczestnik zapisany na zły poziom rezygnuje po dwóch zajęciach, a Wy tracicie miejsce w grupie.
Jak wygląda współpraca
Zaczynamy od katalogu kursów: poziomy, terminy, ceny, limity miejsc. To baza, na której działa cała reszta, łącznie z kampaniami.
Potem podłączamy zapisy i płatności oraz automatyczne wiadomości: potwierdzenie, przypomnienie, informacja o zmianie terminu.
Przed naborem robimy przegląd treści i kampanii, żeby wrzesień i styczeń zastały stronę gotową, a nie w trakcie poprawek.
Jak mierzymy efekt
Liczymy zapisy zakończone płatnością, osobno dla każdego kursu. To pokazuje, które szkolenia warto promować, a które wymagają zmiany terminu albo ceny.
Patrzymy też na liczbę rezygnacji i nieobecności. Spadek po wprowadzeniu przypomnień jest zwykle natychmiastowy i łatwo policzalny.
- Katalog kursów z terminami, poziomami i liczbą wolnych miejsc
- Zapisy online z płatnością i automatycznym potwierdzeniem
- Ścieżki dla szkoleń dofinansowanych z kompletem dokumentów
- Panel z listą uczestników zamiast arkusza kalkulacyjnego
- Treści pod frazy „kurs + miasto” i „szkolenie + branża”
- Osobna ścieżka B2B dla szkoleń zamkniętych
Wycena
Policzmy to razem
Kilka pytań zamiast formularza z jednym polem „opisz projekt”. Odpowiedzi trafiają prosto do nas — wracamy z konkretną wyceną, zwykle tego samego dnia roboczego.
Jak pracujemy
Prosty proces. Realne efekty.
Pięć kroków od pierwszej rozmowy do działającej strony, która generuje wyniki.
-
Analiza
Poznajemy potrzeby i cele biznesowe. Sprawdzamy, co dziś działa, gdzie tracicie klientów i z czym konkurujecie w wyszukiwarce. Na koniec dostajecie listę wniosków — nawet jeśli nie pójdziemy dalej razem.
-
Projekt
Tworzymy koncepcję i plan działania: strukturę serwisu, makiety kluczowych ekranów i harmonogram z konkretnymi datami. Akceptujecie projekt, zanim ktokolwiek napisze pierwszą linijkę kodu.
-
Wdrożenie
Realizujemy projekt z dbałością o detale. Postęp widzicie na bieżąco na osobnym adresie testowym, więc odbiór nie jest niespodzianką. Terminy mamy zapisane w umowie i ich pilnujemy.
-
Optymalizacja
Testujemy i poprawiamy wyniki: szybkość ładowania, ścieżkę zakupową, widoczność w Google i poprawność pomiaru konwersji. To etap, na którym projekt zaczyna zarabiać, a nie tylko działać.
-
Wsparcie
Opieka i rozwój po wdrożeniu: aktualizacje, kopie zapasowe, monitoring dostępności i reakcja na awarie o każdej porze. Zostajemy na dłużej — większość naszych klientów jest z nami od pierwszego projektu.
Blog
Bądź na bieżąco
Wszystkie wpisy-
14/05/2026 
Jak wybrać hosting pod WordPress — i czego nie widać w cenniku
Parametry, które faktycznie decydują o szybkości strony, i pytania, które warto zadać przed zakupem.
Technologia -
13/05/2026 
Domena .pl — jak ją wybrać, zarejestrować i nie stracić
Nazwa, końcówka, dane abonenta i terminy. Cztery rzeczy, które decydują o tym, czy adres zostanie Twój na lata.
Technologia -
12/05/2026 
10 błędów na stronie firmowej, które kosztują Cię zapytania
Lista rzeczy, które odsiewają klientów zanim zdążą przeczytać ofertę — i sposób na sprawdzenie każdej z nich u siebie.
Strony WWW
Technologie
Na czym pracujemy
Systemy, w których wdrażamy i utrzymujemy projekty klientów — od sklepów i stron po bazy danych i konta reklamowe.
Najczęstsze pytania
Zanim zapytasz
Osiem rzeczy, o które klienci pytają nas najczęściej przy pierwszej rozmowie. Najedź kursorem na pytanie, żeby zobaczyć odpowiedź.
Wycenę przygotowujemy indywidualnie po krótkiej rozmowie o Twoich potrzebach. Cena zależy od zakresu — liczby podstron, integracji i wersji językowych — poziomu indywidualizacji projektu oraz ilości treści do napisania. Pierwsza konsultacja jest bezpłatna i nie zobowiązuje do niczego.
Prosta strona wizytówka: 1–2 tygodnie. Standardowa strona firmowa z panelem do edycji: 3–6 tygodni. Sklep internetowy na WooCommerce lub Shoper: 4–8 tygodni. Terminy zapisujemy w umowie i ich pilnujemy, a jeśli coś ma się przesunąć, dowiadujesz się zawczasu, nie w dniu odbioru.
Tak, SEO to jedna z naszych głównych usług. Zaczynamy od audytu, potem optymalizujemy treści pod realne zapytania klientów, poprawiamy techniczną stronę serwisu i budujemy linki. Raportujemy pozycje, ruch i liczbę zapytań. Pracujemy z firmami z Lublina i całej Polski.
Tak. Łączymy sklepy WooCommerce, Shoper i PrestaShop z systemami magazynowymi (Insert, WAPRO, Insoft) oraz platformami sprzedażowymi. Synchronizujemy stany, ceny i zamówienia, żeby nikt nie przepisywał tych samych danych dwa razy.
To interaktywna panorama 360° Twoich wnętrz, którą można obejrzeć na stronie i opublikować w wizytówce Google. Sprawdza się w hotelach, restauracjach, salach weselnych i salonach sprzedaży. Klient widzi miejsce przed wizytą, a wizytówka z aktywnym spacerem wyświetla się w mapach częściej.
Zostajemy. Oferujemy stałą opiekę: aktualizacje, kopie zapasowe, monitoring dostępności i reakcję na awarie krytyczne o każdej porze. Zakres i cenę ustalamy indywidualnie — od podstawowego pakietu utrzymaniowego po pełny outsourcing IT.
Tak, i robimy to bez przerwy w działaniu. Najpierw uruchamiamy kopię na nowym serwerze, testujemy ją, a dopiero potem przełączamy domenę. Pocztę przenosimy razem z archiwum wiadomości, więc nic nie ginie.
Nie. Lublin to nasza baza i tam obsługujemy klientów również na miejscu, ale projekty prowadzimy dla firm z całej Polski. Cała współpraca — od briefu po odbiór — może odbyć się zdalnie.